Adam Bielecki i Andrzej Bargiel mogą ruszyć z akcją ratunkową w Karakorum

Rosjanin Aleksander Gukow utknął na na północnej grani szczytu Latok w Karakorum. - Ewakuujcie mnie! - błagał w wiadomościach. W akcji ratunkowej mieli wziąć udział Polacy - Adam Bielecki i Andrzej Bargiel. Sęk w tym, że żaden o tym.... nie wiedział.

W czwartek popołudniu portal mountain.ru poinformował, że Adam Bielecki i Andrzej Bargiel biorą udział w akcji ratunkowej. Obaj polscy wspinacze nic o tym nie wiedzieli. Bielecki dowiedział się o akcji z mediów, znajduje się w bazie pod Gaszerbrumem.
Bargiel jest w hotelu w Skardu, gdzie dotarł w środę z bazy pod K2.

Polacy zareagowali błyskawicznie i zadeklarowali chęć pomocy.

- Razem z Jackiem [Czechem, próbowali zdobyć Gaszerbrum VII - dop. red.] zadeklarowaliśmy, że w razie czego oczywiście jesteśmy do dyspozycji. W ciągu dnia okazało się, że Hervé i David mają lecieć pod Latok, aby ocenić sytuację i szanse ewentualnej pomocy. Niestety, pogoda jest fatalna - chmury i deszcz. Zgodnie ze wspólnymi ustaleniami i zgodnie z planem, póki co, razem z Jackiem pakujemy bazę i jutro rozpoczynamy trekking powrotny. Gdyby była taka potrzeba, to jesteśmy gotowi te plany zmienić. Jesteśmy w stałym kontakcie z Davidem i Hervem, którzy z naszej perspektywy podejmują tutaj decyzje - napisał na Facebooku Bielecki.

Gotowy do pomocy jest również Bargiel. Na jego koncie Twitterowym pojawił się następujący wpis: - Andrzej zgłosił chęć pomocy i wzięcia udziału w akcji ratunkowej. Jednak obecnie znajduje się w Skardu gdzie dotarł wczoraj z bazy pod K2
Pozostaje w kontakcie z ekipą rosyjską organizującą akcje ratunkową.

Na jednym ze szczytów Karakorum przebywa Aleksander Gukow. Jego partner, Siergiej Glazunow nie żyje. Glazunow zginął w środę 25 lipca na północnej grani szczytu Latok I (7145 m), jednego z najwyższych w grupie Panamah Muztagh z pasma Karakorum. To jedna z najgroźniejszych, wciąż pozostających bez przejścia części łańcucha znajdującego się na pograniczu Pakistanu. Grań sprawia wspinaczom olbrzymie problemy techniczne, o czym przekonało się już wielu ochotników.

Po tym, jak Glazunow zginął, na ścianie pozostał jego partner, Aleksander Gukow, który nadał dramatyczny sygnał SOS. - Potrzebuję pomocy. Muszę być ewakuowany. Siergiej poleciał. Zostałem na ścianie bez ekwipunku - powiedział Rosjanin. Helikopter nie wyruszy jednak z pomocą w czwartek ze względu na fatalną pogodę.

Więcej o: