Polacy kończą wyprawę na K2. Zniszczone obozy, zagrożenie lawinowe, fatalne prognozy

- W oparciu o głęboką analizę sytuacji w porozumieniu z zespołem zdecydowałem dziś o zakończeniu akcji górskiej na K2 - poinformował kierownik wyprawy, Krzysztof Wielicki.

Krzysztof Wielicki, na oficjalnym profilu wyprawy na Facebooku podał szereg przyczyn, dla których Polacy zakończyli akcję górską.

Narodowa Zimowa Wyprawa na K2 rozpoczęła akcję na początku roku. 13 polskich himalaistów i 100 pakistańskich tragarzy ruszyło w niebezpieczną drogę wielkim lodowcem Baltoro do bazy pod K2, ostatnim niezdobytym w zimie ośmiotysięcznikiem.

Losy ekspedycji miały kilka przełomowych momentów. Pod koniec stycznia Adam Bielecki, Denis Urubko, Piotr Tomala i Jarosław Botor polecieli na Nangę Parbat ratować Elisabeth Revol i Tomasza Mackiewicza. Po ekspresowej wspinaczce Kuluarem Kinshofera w nocy, przy -40 stopniach Celsjusza, zdołali uratować francuską himalaistkę.

Później na ścianie K2 doszło do dwóch groźnych wypadków. Najpierw spadający kamień ranił Adama Bieleckiego. Na szczęście skończyło się na złamanym nosie i kilku szwach na głowie. Kolejny kamień złamał rękę Rafałowi Froni, który musiał być ewakuowany z bazy. 

Kompletna cisza. Nagle ryk z radia: "Spier...! Lawina!"

Po zmianie drogi na Żebro Abruzzi wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Polscy himalaiści doskonale wykorzystali kilkudniowe okno pogodowe. Bielecki z Denisem Urubko spędzili dwie noce, aklimatyzując się na wysokości 7200 m. Sprawdzili drogę wspinaczkową do 7400 m i zeszli do bazy.

Przed końcem lutego Urubko bez porozumienia z kierownictwem zdecydował się na samodzielny atak szczytowy. Dla niego zima w Karakorum kończyła się wraz z końcem miesiąca. Warunki pogodowe jednak nie pozwalały, żeby akcja w wykonaniu wybitnego himalaisty zakończyła się sukcesem. Po powrocie do bazy zdecydował się opuścić wyprawę.

Rafał Fronia: "Po takim "wyczynie" żaden z moich kolegów nie zwiąże się z nim liną

Zimowego zdobycia szczytu na K2  próbowano do tej pory czterokrotnie. W 1988 roku Krzysztofowi Wielickiemu i Leszkowi Cichemu, w wyprawie kierowanej przez Andrzeja Zawadę, udało się założyć obóz na wysokości 7300 metrów.

K2 nadal pozostanie ostatnim ośmiotysięcznikiem, którego zimą nie zdobył jeszcze nikt.

Himalaje to nie tylko piękne szczyty. Wspinacze wysokogórscy zostawiają za sobą góry śmieci