Nanga Parbat. Siostra Tomasza Mackiewicza: Mam jakiś żal, myślę, że można było działać szybciej

- Gdyby helikopter wystartował dzień wcześniej, mogłoby to znacząco poprawić sytuację. Tak się nie stało, doprowadził do tego łańcuszek rzeczy i wydarzeń. Jest we mnie żal - powiedziała w rozmowie z portalem Onet.pl Małgorzata Sulikowska, siostra Tomasza Mackiewicza.

Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala - ta czwórka w weekend uratowała życie Elizabeth Revol na Nanga Parbat. Francuzka wraz z Tomaszem Mackiewiczem w czwartek utknęła na górze na wysokości powyżej 7000 m n.p.m. podczas schodzenia po udanym ataku szczytowym.

O ile Revol była w stanie schodzić z góry mimo poważnych odmrożeń, o tyle na górze pozostał Mackiewicz, którego dopadła choroba wysokościowa oraz ślepota śnieżna. W sobotę rano spod bazy na K2 na pomoc dwójce himalaistów ruszyli Bielecki, Urubko, Botor i Tomala.

Pierwsza dwójka ruszyła na ratunek Revol, dwaj pozostali czekali niżej z niezbędnym sprzętem. Chociaż pierwotnie zakładano, że akcja pomocy Francuzce trwać będzie łącznie około 16 godzin, to Bielecki i Urubko dotarli do niej w niespełna osiem, w sobotę, około 22.00 polskiego czasu.

Polacy pomogli Revol, akcja ratunkowa na tym została jednak zakończona. Szans na uratowanie Mackiewicza niestety już nie było.

– Wydzwaniałam do MSZ od rana. Żałuję, że nie nagrywałam tych rozmów. Ludzie wpłacili w ciągu kilku godzin 200 tysięcy, to coś nieprawdopodobnego. Ludzie, którzy Tomka na oczy nie widzieli. A ministerstwo mnie spławiło. Mam jakiś żal, myślę, że można było działać szybciej – powiedziała w rozmowie z portalem Onet.pl Małgorzata Sulikowska, siostra Mackiewicza.

– Gdyby helikopter wystartował dzień wcześniej, mogłoby to znacząco poprawić sytuację. Tak się nie stało, doprowadził do tego łańcuszek rzeczy i wydarzeń. Ekipa K2 była gotowa już w piątkowy poranek. Jak wiadomo, Pakistańczycy odmówili wysłania śmigłowca bez gwarancji finansowej. Na początku MSZ odmówiło udzielenia tej gwarancji. Powiedzieli, że nie ma prawa mówiącego o tym, że rząd polski zakłada kwotę pieniędzy na ratunek Polaka. Po kilku godzinach okazało się, że jednak można. Ale te kilka godzin straciliśmy. Jest we mnie żal - dodaje.