Teqball to nowa dyscyplina sportu, która przywędrowała do nas z Węgier. To znaczy niezupełnie nowa, bo może ktoś z was kojarzy podwórkową grę w kwadraty. A nawet jeśli jej nie kojarzy, to od razu skojarzy ją z ping-pongiem. Bo teqball to na pierwszy rzut oka właśnie połączenie piłki nożnej i ping-ponga.
Zasady z pozoru nie są skomplikowane - wystarczy przebić piłkę na drugą stronę stołu. Ma się na to maksymalnie trzy podbicia (a przy serwisie, jak w tenisie, dwie próby). Podbicie jedno po drugim trzeba jednak wykonać inną częścią ciała, bez użycia rąk. Więc jeśli zaczynasz prawą stopą, to drugie uderzenie musi być np. lewą, a trzecie - to kończące - kolanem, głową albo znowu, tak jak pierwsze, prawą stopą.
- W tym sporcie, zresztą jak we wszystkich, liczy się dobra zabawa, ale ważne jest też wyszkolenie techniczne. Tzw. joga bonito, albo jak my na to mówimy w Europie, tiki-taka - tłumaczy Michał Listkiewicz, obecnie szef czeskich sędziów piłkarskich, ale także propagator teqballu w Polsce. - Zawodowcy, którzy grają w teqball - tacy, jak choćby Ronaldinho - potrafią utrzymać piłkę w powietrzu przez dwie godziny - dodaje Listkiewicz.
Ronaldinho to globalny ambasador marki. W internecie można znaleźć filmy, na których promuje tę dyscyplinę.
Jeszcze słowo o zasadach: gra w teqball kończy się po wygraniu dwóch setów. Każdy rozgrywany jest do 12 punktów. A gra toczy się "na przewagi", czyli przy wyniku 11:11, trzeba osiągnąć dwupunktowe prowadzenie nad rywalem. Albo rywalami, bo w teqball można toczyć też pojedynki deblowe. - Nie jest to też gra szczęścia, bo jeśli piłka obije kant stołu, to serwis jest powtarzany, nie zalicza się takiego punktu - uzupełnia Kajetan, syn Michała, również zaangażowany w promocję teqballu w Polsce.
Ideą twórców jest to, by teqball stał się dyscypliną olimpijską. Plany są takie, by pojawił się już w 2020 r. na igrzyskach w Tokio. - Pewnie jako dyscyplina pokazowa, ale to jest pierwszy krok. Ale krok postawiony i tak dosyć szybko, bo teqball narodził się stosunkowo niedawno. Konkretnie w 2013 r. - mówi Kajetan.
Twórcami teqballu są Węgrzy. To właśnie tam, w 2013 r., ktoś wpadł na pomysł, by nieco powiększyć i zakrzywić stół do ping-ponga.
Michał Listkiewicz: - Do tego sportu preferowana jest piłka, którą się kopie. Ale na stole można też grać paletkami, w siatkówkę, czy po prostu przerzucać małą gąbczastą piłkę. Ten ostatni sposób na Węgrzech jest często praktykowany przez osoby starsze. Mnóstwo takich stołów stoi bowiem w domach opieki. I ludzie starsi, którzy tam przebywają, zamiast grać w karty czy warcaby, rzucają sobie taką miękką piłką, a przy okazji się trochę ruszają.
W Polsce na razie mamy dwa stoły do teqballu. Jeden z nich w środę pojawił się na warszawskiej Pradze (DOSiR Kawęczyńska), dwa dni przed historycznymi mistrzostwami świata, które w piątek rozpoczną się w Budapeszcie. Wystartuje tam 20 drużyn, w tym Polska, którą reprezentować będą Konrad Nowicki i Adrian Duszek.
- Faworytem są chyba Węgrzy, ale też mistrzowie techniki, czyli Brazylijczycy. My jedziemy zdobywać doświadczenie, ale wiadomo, że zależy nam na tym, by zaprezentować się jak najlepiej - mówi Adrian, który specjalizuje się w pokazach piłkarskiego freestyle'u.
- W tym roku naszą kadrę wyłoniliśmy w ramach szybkiego castingu. Ale w przyszłym marzą mi się eliminacje, takie ogólnopolskie. Wzorem kolegów z beach soccera, planujemy zrobić tournée po całym wybrzeżu, od Świnoujścia po Krynicę Morską. Już teraz zapowiadają ładne i gorące kolejne lato, więc może się uda. Oby ta dyscyplina przyjęła się w naszym kraju, jak futsal czy piłka plażowa - kończy Michał Listkiewicz.
Oprócz Polski, Brazylii i Węgier na pierwszych mistrzostwach świata w teqballu wystartują także Hiszpania, Holandia, Anglia, Francja, Portugalia, Finlandia, Rumunia, Serbia, Grecja, Japonia, Meksyk, Maroko, Chiny, Kanada, Luksemburg, Malta i Bangladesz. Impreza potrwa przez cały najbliższy weekend.