Sport.pl

KSW 39. Takiej gali jeszcze nie było. Wielkie grzmoty na Narodowym i wygwizdany Chalidow

To była największa gala mieszanych sztuk walki w Polsce. Ba! To była największa taka gala w Europie. Za nami KSW 39, które przejdzie do historii. I to nie tylko ze względu na rozmach, ale też ze względu na walki, i gwizdy na... Mameda Chalidowa.

Karta napakowana po brzegi najlepszymi zawodnikami KSW, powrót pierwszego mistrza organizacji po wieloletniej przerwie, starcia byłych strongmanów, zagraniczne media i pół roku ostrej promocji. To po prostu musiało się udać. No i się udało. Sobotnia gala KSW przyciągnęła na Stadion Narodowy blisko 60 tys. ludzi. Takiej publiki nie było dotychczas na żadnej z ponad 200 imprez UFC, czyli największej organizacji MMA na świecie.

Szybkie walki na początek

Zaczęło się od pojedynku o pas w kategorii muszej. Najpierw do klatki weszła Diana Belbita z Rumunii. Zaraz po niej Ariane Lipski. Brazylijka jakiś czas temu przebojem wdarła się do KSW, nokautując w efektowny sposób Katarzynę Lubońską. W sobotę z Belbitą w Warszawie też sobie poradziła. I to bez większych problemów - wygrywając walkę po udanej dźwigni na łokieć pod koniec pierwszej rundy.

Druga walka była jeszcze szybsza. Do klatki po raz pierwszy wszedł Damian Janikowski. Były zapaśnik, brązowy medalista igrzysk w Londynie, debiut w MMA zaliczył zjawiskowy. W minutę i 26 sekund rozprawił się z Julio Gerardo Gallegosem, trafiając go najpierw kolanem w głowę, a po chwili zasypując lawiną ciosów w parterze.

„Lepiej nie mrugać” - tak zapowiadano kolejny pojedynek. I faktycznie. Lepiej było nie odrywać wzroku od oktagonu, bo walka trwała jeszcze krócej - dokładnie minutę i 14 sekund. Skończył ją Michał Andryszak, który gilotyną udusił Michała Kitę.

„Juras musisz!”

Następne walki stoczyli Marcin Wrzosek i Kleber Koike Erbst (jednogłośnie na punkty wygrał ten drugi) oraz Mateusz Gamrot i Norman Parke, którzy rozpoczęli kartę główną (jednogłośnie na punkty wygrał Gamrot). Potem do klatki wszedł Łukasz Jurkowski, czyli "Juras” - ulubieniec kibiców, przynajmniej tych warszawskich, których w sobotę na Narodowym było mnóstwo.

- Jeśli wszystko będzie dobrze i poniesie mnie euforia, to w niedzielę pojadę do Kielc na mecz Legii z Koroną - mówił „Juras” przed walką. Spiker i zapalony kibic Legii mógł mieć pewne obawy, bo do klatki wrócił po sześciu latach przerwy. I to nie z byle kim.

Kibice, którzy śledzą ten sport w miarę regularnie, dziwili się, że właściciele KSW zakontraktowali "Jurasowi" tak mocnego przeciwnika na powrót do MMA. Dla kibiców Legii nie miało to jednak większego znaczenia. A tych, w sobotę na Narodowym, było naprawdę wielu, co było słychać (po legijnych przyśpiewkach) i było widać (po koszulkach z napisem „Juras musisz”).

Thierry Sokoudjou, nazywany „afrykańskim zabójcą”, mający za sobą walki w największych organizacjach (Pride, UFC, Bellator), był zdecydowanym faworytem.Typowania bukmacherów tym razem się jednak nie sprawdziły. A bynajmniej nie od razu - w pierwszej rundzie, w której ani „Juras”, ani Sokoudjou nie ryzykowali.

W drugiej Polak dostał kilka potężnych ciosów w parterze, zaczął krwawić, ale bardziej doświadczony rywal nie potrafił go skończyć. Tym bardziej w trzeciej, którą Sokoudjou przegrał na punkty, tak samo jak cały pojedynek (w stosunku głosów 1-2), spełniając tym samym warszawski sen "Jurasa" i jego licznych fanów.

(Nie)hardkorowe grzmoty

Kolejną walką wieczoru był pojedynek Tomasza Narkuna i Marcina Wójcika. Stawką był pas mistrzowski kategorii półciężkiej. Obronił go Narkun, który pokonał rywala - dusząc go nogami - dosłownie w ostatniej sekundzie przed końcem pierwszej rundy.

A potem przyszedł czas na grzmoty. Dokładnie dwa grzmoty, ale naprawdę mocne - sierpowe, w 16 sekundzie pojedynku, wygranego przez Marcina Różalskiego, który jeszcze przed walką zapowiedział, że wakuje pas i kończy karierę. - A teraz idę na randkę, z Johnnie Walkerem - śmiał się „Różal” po szybko wygranej walce.

Po nim do oktagonu weszli ci, którzy mieli przede wszystkim zrobić show. „Popek” i „Hardkorowy Koksu”. Show nie trwało jednak zbyt długo, a w zasadzie nie było go w ogóle, bo Robert Burneika praktycznie od razu upadł na matę. Tam ciosami próbował zasypać go "Popek", ale sędzia ringowy szybko przerwał walkę - na życzenie "Koksa”, który odklepał.

Chwilę później przyszedł czas na bardziej sportowy pojedynek. Mariusz Pudzianowski zmierzył się z Tyberiuszem Kowalczykiem. Obaj panowie boksowali przez całą pierwszą rundę. Dopiero w drugiej upadli na matę, gdzie Pudzianowski trafił mocno łokciem leżącego Kowalczyka, który po tym ciosie nie miał już ochoty kontynuować walki. Odklepał.

Wygwizdany Mamed

„Usiądźcie wygodnie w fotelach, bo czas na walkę wieczoru” - reklamowała na Twitterze ostatni pojedynek federacja KSW. Lepiej zaczął go Mamed Chalidow. Czeczeński wojownik od początku wywierał presję i dobrze obijał korpus Borysa Mańkowskiego.

Przewaga wielkiego mistrza KSW nie podlegała dyskusji, ale tylko w pierwszej rundzie. W drugiej Mańkowski ruszył do przodu, czym ożywił - będącą wyraźnie po jego stronie - publikę na Narodowym.

Po dwóch rundach wydawało się, że mamy remis. Że decydujące będzie trzecie starcie. W nim najbardziej efektowny cios zadał Chalidow - atakując Mańkowskiego kolanem po uwolnieniu z obalenia. Od razu po gongu kończącym walkę podniósł ręce w geście triumfu.

Zdaniem sędziów - wygrał jednogłośnie. Zdaniem kibiców na stadionie - niekoniecznie. Zaraz po walce głośno wygwizdali oni Chalidowa, a ten bez słowa opuścił klatkę, rezygnując z rozmowy z prowadzącym galę Mateuszem Borkiem.

***

KSW 39, wyniki walk:

82 kg: Mamed Chalidow pokonał Borysa Mańkowskiego przez jednogłośną decyzję sędziów.

120 kg: Mariusz Pudzianowski pokonał Tyberiusza Kowalczyka przez TKO (rezygnacja z walki - poddanie po ciosie łokciem) w 2. rundzie (walka trwała 7 min. 50 sek.).

Open: Popek Monster pokonał Roberta Burneikę przez TKO (rezygnacja z walki - poddanie po ciosach) w 1. rundzie (0:45 sek.).

120 kg: Marcin Różalski pokonał Fernando Rodriguesa Juniora przez TKO (prawy sierpowy) w 1. rundzie (0:16) i zdobył mistrzowski pas KSW kategorii ciężkiej, który od razu wakował.

93 kg: Tomasz Narkun pokonał Marcin Wójcika przez poddanie (trójkąt nogami) w 1. rundzie (4:59) i obronił mistrzowski pas KSW kategorii półciężkiej.

93 kg: Łukasz Jurkowski pokonał Rameau Skoudjou przez niejednogłośną decyzję sędziów (29-28, 28-29, 29-28).

70 kg: Mateusz Gamrot pokonał Normana Parke’a przez jednogłośną decyzję sędziów i obronił mistrzowski pas KSW kategorii lekkiej.

66 kg: Kleber Koike Erbst pokonał Marcina Wrzoska przez jednogłośną decyzję sędziów i został mistrzem KSW kategorii piórkowej.

120 kg: Michał Andryszak pokonał Michała Kitę przez poddanie (anakonda) w 1. rundzie (1:14).

84 kg: Damian Janikowski pokonał Julio Gerrardo Gallegosa przez TKO (kolano + ciosy) w 1. rundzie (1:26).

57 kg: Ariane Lipski pokonała Diane Belbite przez poddanie (balacha) w 1. rundzie (4:52) i została mistrzynią KSW kategorii muszej.

Więcej o:
Komentarze (166)
KSW 39. Takiej gali jeszcze nie było. Wielkie grzmoty na Narodowym i wygwizdany Chalidow
Zaloguj się
  • q602

    Oceniono 38 razy 28

    Troglodyci w klatce, neandertalczycy na widowni. Piekny sport, k..., piekny, krew sie leje ale jeszcze za wolno...
    Zagrajcie w tabliczke mnozenia, poki wasze skopane mozgi jeszcz dzialaja.

  • Ziutek Grom

    Oceniono 30 razy 22

    Nasze panie grały dzisiaj mecz o awans do mistrzostw świata w siatkówkę. I wydaję mi się, że to było 1000 razy ważniejsze niż to denne ksw.

  • kris60m

    Oceniono 35 razy 13

    Za to co zrobił dla tego sportu i dla polskich kibiców Mamed Chalidow zasługuje na najwyższy szacunek. Również za to jakim jest człowiekiem, za szacunek dla każdego przeciwnika w walce.
    Gdyby dziś nie walczył z innym Polakiem, gwizdów by nie było. Niestety, kilku bydlaków widziało kogo innego w roli zwycięzcy.
    Walczący okazali sobie szacunek.
    Niektórzy kibole, no bo nie prawdziwi kibice, nie okazali szacunku dla jednego z nich.
    I on miał dla nich udzielać wywiadu?!
    On nie zasłużył na gwizdy, oni na szacunek i wywiad.
    Wstyd!
    Panie Chalidow, jestem przekonany (i Pan też to wie), ze większość (99%) kibiców w Polsce Pana uwielbia, a przynajmniej szanuje!
    Gratulacje z okazji wygranej.
    Szacunek dla równie świetnego Borysa Mańkowskiego.
    Wygrana była blisko.
    Może następnym razem będzie miał Pan odrobinę więcej szczęścia.
    Obu Mistrzom gratuluję świetnej, dość wyrównanej i b. przecież męczącej, długiej (pełne 3 rundy) walki!

  • antobojar1

    Oceniono 20 razy 12

    .. barbarzyńcy na forum.. barbarzyński "sport".. barbarzyński język na ulicach..
    .. amerykanizacja przebiega bez zakłóceń..
    Pięknieje nam Polska.. nie ma co..

  • dddupa

    Oceniono 16 razy 8

    1 runda dla Mameda, nie ma dyskusji, 2 dla Borysa, 3 runda wyrównana ale w końcówce obalenie zdecydowało, runda dla Mameda. Zero kontrowersji. Jeśli miałbym wskazać jakiś naciągany werdykt to wygrana Jurasa, pierwsza runda totalnie na remis nic się nie działo, druga to pogrom Jurasa, w trzeciej Juras troszkę lepszy, w najlepszym wypadku powinna być runda dogrywkowa, którą jak sądzę Juras by wygrał bo lepiej wyglądał na koniec. Sędziowie trochę Jurasa potraktowali "patriotycznie" a na Mameda gwizdało bydło z Poznania co to przyjechało dopingować Mańkowskiego. Jak wiadomo bydło pośród cywilizowanych ludzi zwykle się najlepiej nie odnajduje, stąd te gwizdy.

  • notremak

    Oceniono 8 razy 4

    Tyle debiląt w jednym miejscu?

  • bonenecklace

    Oceniono 12 razy 4

    Nowy narodowy sport polskich przesterydowanych krków. Kto komu bardziej obije mordę. Tylko pogratulować. Najlepiej kupcie sobie skórę zamiast ubrania, zróbcie sobie włócznie i przenieście się do jaskiń.

  • bart5554

    Oceniono 3 razy 3

    Mamed Chalidow, podczas jednego z ostatnich występów, wkroczył na salę przy akompaniamencie hymnu ISIS; wzosił też w górę wyciągnięty palec wskazujący. Oczywiście Wyborcza nie powinformuje Polaków, co oznacza ten gest. To jest powód wygwizdania tego człowieka.

    Symbole terroryzmu islamskiego na KSW35. "Krok do propagandy"

    Na gali Konfrontacji Sztuk Walki (KSW 35) w Gdańsku odegrano nieoficjalny hymn Al-Kaidy (nasheed naam qatil). Była to oprawa muzyczna wejścia na salę Aziza Karaoglu, Turka mieszkającego w Niemczech. Nagrania z imprezy pokazują również jak jego przeciwnik Mamed Chalidow, obywatel Polski narodowości czeczeńskiej, w trakcie odgrywania pieśni pokazuje dzihadystyczny gest tawheed. Skandal, który wywołali zawodnicy, jest tym bardziej alarmujący, iż obnaża ignorancję w zakresie symboliki terrorystów, a także dyktowaną polityczną poprawnością ochronę dżihadyzmu, przez mieszanie go z islamem - pisze Witold Repetowicz

    www.defence24.pl/377508,symbole-terroryzmu-islamskiego-na-ksw35-krok-do-propagandy

  • pepper-salt

    Oceniono 5 razy 3

    Jak powiedział klasyk, polaczki miłują tylko siebie (swoich)!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX