Afera dopingowa. Meldonium, czyli spisek

Rosja w kolejnych wpadkach dopingowych jej sportowców widzi zmowę wrogów z Zachodu. Ale są też głosy, że wszyscy przyłapani ostatnio, także Maria Szarapowa, wiedzieli, co robią

Skandal przykrył wchodzące w decydującą fazę rozgrywki ligi hokejowej i ligi piłkarskiej. Na razie na stosowaniu zakazanego meldonium złapano Szarapową, siatkarza Aleksandra Markina i trójkę łyżwiarzy: mistrza olimpijskiego w short-tracku Siemiona Jelistratowa, mistrza świata w sprincie Pawła Kuliżnikowa i mistrzynię olimpijską w tańcach Jekaterinę Bobrową. Według nieoficjalnych informacji o zażywanie leku podejrzewanych jest kilka kolejnych reprezentantek Rosji w short-tracku.

Szarapowa przyznała się do winy. Markin, który wpadł podczas styczniowego turnieju kwalifikacyjnego siatkarzy do igrzysk w Rio, milczy. Bobrowa, którą wycofano z MŚ, jest zszokowana, bo "zawsze rygorystycznie sprawdza, co je i jakie leki zażywa". I starała się unikać środków zawierających meldonium. Rosyjscy działacze i komentatorzy usiłują ich usprawiedliwiać. Słychać, że gwiazdę tenisa należy ułaskawić, bo niczemu nie zaprzecza, a w sportach drużynowych czy tańcach na lodzie wzrost wydolności nie ma takiego znaczenia jak w indywidualnych. Widać jednak, na jaką skalę stosowane było w Rosji meldonium, czemu zresztą nikt nie zaprzecza.

Szefowie związku łyżwiarstwa szybkiego nie przyjmują do wiadomości, że ich zawodnicy są winni. Prezes Aleksiej Krawcow poinformował o wynajęciu angielskich prawników mających bronić Jelistratowa i Kuliżnikowa. Dowodem ma być badanie na wykrywaczu kłamstwa jakiemu poddali się obaj łyżwiarze. - Wariograf wykluczył możliwość, że przyjęli meldonium sami. Prawdopodobnie podrzucili im go koledzy z kadry. Prowadzimy śledztwo w tej sprawie - twierdzi Krawcow. O pomoc dla dopingowiczów zaapelowała Swietłana Żurowa, mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim, obecnie deputowana do Dumy. Wnioskuje ona o stworzenie specjalnego zespołu prawników wspierających prześladowanych na świecie rosyjskich sportowców.

Ostrożnie o skandalu wypowiada się Witalij Mutko, rosyjski minister sportu, którego zazwyczaj nie trzeba namawiać go do kontrowersyjnych komentarzy. Dziennikarze przypuszczają, że jest mocno zaniepokojony wizją wykluczenia całej rosyjskiej reprezentacji z igrzysk. - Każdemu przypadkowi dokładnie się przyjrzymy. Co do meldonium, to trzeba przyjąć do wiadomości, że jest zabronione, i zrobić wszystko, by żaden reprezentant go nie przyjmował - powiedział agencji TASS.

Dmitrij Pieskow, sekretarz prasowy Władimira Putina, przypomniał słowa prezydenta, że Rosja będzie walczyć z dopingiem. Nie omieszkał jednak zaapelować, by nie mieszać sportu z polityką, co dodało odwagi komentatorom, którzy zaczęli szukać spisków. Paweł Łysenkow w "Sport--Expressie", największej sportowej gazecie, porównał WADA do inkwizycji. Jego zdaniem światowa agencja antydopingowa uwzięła się na Szarapową i postanowiła spalić ją na stosie za zażycie kilku tabletek wspomagających chore serce. A przez lata nie reagowała na doping takich gwiazd jak Ben Johnson czy Lance Armstrong. - "WADA dobija Rosję na podstawie niewiarygodnych niemieckich filmów [o tuszowaniu dopingu w lekkiej atletyce], biurokratycznych bazgrołów na temat meldonium. Masowe dyskwalifikacje w jednym czasie, przypominające pogromy, wyglądają jak zaplanowany atak na jeden kraj" - napisał komentator.

Kolejna teoria głosi, że sportowcy nie wiedzieli, co biorą, bo w Rosji meldonium występuje także jako mildronat. Ildus Achmetow, profesor Nadwołżańskiej Akademii Sportu w Kazaniu, twierdzi, że pomyłka jest możliwa, zwłaszcza jeśli lekarze czy trenerzy byli słabiej zorientowani. Nie usprawiedliwia to jednak stosowania zabronionego leku, bo już rok temu z WADA przychodziły ostrzeżenia, że może zostać zakazany, a oficjalnie znalazł się na czarnej liście we wrześniu. Szarapowa była informowana pięć razy. - Nawet jeśli ktoś brał go z powodu problemów z sercem, to miał czas, by zmienić go na inny lek - podkreśla. W wywiadzie dla Gazety.ru Achmetow przypomina, że meldonium wynaleziono w czasach sowieckich i sportowcystosują go od dawna. Został zakazany późno, bo poza krajami byłego ZSRR mało kto o nim wiedział. Podobnie było z inhalacjami ksenonem zwiększającymi zawartość EPO w krwi. To także patent rosyjski, na który służby walczące z dopingiem wpadły przed igrzyskami w Soczi.

Naukowiec z Kazania opowiada, że w ostatnich latach coraz więcej specjalistów związanych z WADA intensywnie szuka w Rosji informacji o lekach nieznanych na Zachodzie, a mających wpływ na wydolność bądź też chroniących serce podczas dużych wysiłków. - Na pewno jest w tym trochę polityki, dlatego wkrótce możemy spodziewać się rozszerzenia listy zakazanych środków - uważa Achmetow.

Miliarderzy w sporcie. Założymy się, że się zdziwisz?

Zobacz wideo
Więcej o: