Snooker. Antek Kowalski i "snookerowy Guardiola". Młody Polak robi furorę

- On się w ogóle myli? - spytał Shaun Murphy, jeden z dziesięciu ludzi na Ziemi, którzy zdobyli snookerową potrójną koronę - zwyciężali w mistrzostwach świata, Masters i UK Championship. O kim mówił? O 10-letnim Antku Kowalskim z Zielonej Góry, podopiecznym Fundacji Paula Huntera, który niedawno miał okazję trenować z jednym z najlepszych trenerów na świecie, Chrisem Henrym.

Fundacja Paula Huntera nosi imię angielskiego snookerzysty, trzykrotnego zwycięzcy turnieju Masters, który zmarł w wieku 28 lat z powodu raka. Trudno byłoby o lepszego patrona dla takiej instytucji - Hunter, "Beckham zielonego stołu", znany był z wytrwałości i siły - do końca walczył z wyniszczającą go chorobą nowotworową.

Fundacja stara się rozwijać zainteresowanie snookerem u dzieci w wieku od 8 do 12 lat, szczególnie wspierając te, które nie zawsze mają środki, by grać i trenować. Organizuje spotkania i sesje ze znanymi trenerami, otwiera dla nich snookerowe kluby i słynne obiekty, umożliwia spotkania z czołowymi graczami świata.

A dla kilkulatków, na których zielony kolor stołu działa tak, jak na byka czerwony, to frajda dużo większa niż wycieczka do sklepu z zabawkami. Zamiast konsolowych gier, zestawów klocków czy modeli samolotów mają Ronniego O'Sullivana, Marka Selby'ego czy Shauna Murphy'ego na wyciągnięcie ręki. I cały snookerowy świat.

Młody Polak robi furorę

- Dużo o tobie słyszałem - rzucił słynny sędzia Jan Verhaas, ściskając dłoń 10-letniego Antka Kowalskiego, który na zaproszenie Fundacji Paula Huntera odwiedził Berlin podczas rozgrywanego tam turnieju German Masters.

Z pewnością, bo Światowa Federacja Snookera wspomniała o Antku na swojej stronie internetowej, kiedy ten jako ośmiolatek wbił z linii 97-punktowego breaka.

- Pierwszy kontakt z bilami Antek miał w wieku sześciu lat. Regularne treningi snookerowe rozpoczął w wieku siedmiu lat. W tym samym roku wygrał pierwszy turniej - mówił tata Antka.

- Myśleliśmy, że mu się znudzi, może maksymalnie po roku, ale nic z tych rzeczy. Teraz nawet jak jest chory, i tak ciągnie nas na trening. Dopiero od czterech miesięcy gra z prawidłową postawą, bo wcześniej był za niski - opowiadała mama.

Właśnie takim jak on służy Paul Hunter Foundation, która specjalnie dla niego sprowadziła do rodzinnej Zielonej Góry profesjonalny stół snookerowy.

- Ma stół, bardzo zaangażowanego ojca, gotowego zabierać go na treningi i turnieje, ale wiele zależy od tego, ile on sam będzie tego chciał, na ile zaangażuje się w to, co robi. W życiu czeka go jeszcze wiele... koledzy, dziewczyny, gry komputerowe. Będzie rósł, zmieniał się, zupełnie inaczej widział stół niż teraz. Ale ma potencjał, by być świetnym snookerzystą, światowej klasy - powiedział Brandon Parker, jeden z dyrektorów Światowego Związku Snookera, były menedżer Huntera i obecnie jeden z szefów fundacji.

Praca ze sławami snookera

W Berlinie Antek miał wziąć udział w treningu prowadzonym przez Chrisa Henry'ego, który pracował z wieloma sławami; Hendrym, Peterem Ebdonem, Jimmym White'em i ostatnio Shaunem Murphym. Trema? Zero.

- Kiedy będziemy grać - zapytał, gdy tylko weszliśmy do sali treningowej.

Nie denerwuje się?

- A skąd, to prawdziwy rzeźnik - odpowiedziała mama.

- Czego chcesz się nauczyć, co jest twoim celem? - spytał Chris Henry, wypełniając specjalny formularz.

- Ja budować breaki 100-punktowe - słychać odpowiedź. I po minie Chrisa widać, że jest z niej zadowolony. - Chcesz zostać profesjonalistą? Antek: - Tak, oczywiście. - Wiesz, ile trzeba ćwiczyć? (tu pada przykład Stephena Hendry'ego i trochę liczb: ponad 20 lat treningów, pięć razy w tygodniu, po sześć godzin dziennie). Antek lekko się uśmiecha i kiwa głową.

Pierwsze ćwiczenie jest na sprawdzanie rotacji i znajomości zachowania się na stole uderzanej bili. Potem na celność i prowadzenie białej.

- Świetnie, Shaun Murphy przy pierwszym strzale pomylił się bardziej niż ty - mówił Henry, choć Antek niezbyt często ma okazję grać na tak szybkich stołach.

Trening trwał. - Po uderzeniu musisz pamiętać, by "zostać na kiju", czyli zastygnąć na chwilę bez ruchu. Postawa jest bardzo ważna - tłumaczył Henry. Mówił, które nawyki trzeba poprawić, a którymi nie należy się przejmować, przypominał, że Antek będzie rósł, wydłuży mu się ramię, poszerzy klatka piersiowa, co wpłynie na postawę i celowanie, zwracał uwagę na "cztery punkty styczne" z kijem snookerowym.

Kiedy Chris zaczął mówić o wewnętrznym termostacie, który trzeba zaprogramować na odpowiednią temperaturę, oraz o wytwarzających się w mózgu połączeniach, zrobiło się bardziej jak na wykładzie z psychologii niż na treningu, ale Antek wszystko łapał w mig. Zresztą Henry jest wyjątkowym fachowcem, prawdziwym snookerowym Guardiolą, a przecież ulubioną drużyną Antka jest FC Barcelona...

Wszystkich smaków z trenerskiej kuchni mistrza nie będziemy zdradzać, ale o jednej sztuczce musimy wspomnieć. Henry zasymulował sytuację, że Antek jest w trakcie budowania 100-punktowego breaka. Ustawił bile. "Wbiłeś już 79 punktów" - rzucił i polecił 10-latkowi grać. Za trzecim razem Antek doszedł do 101 punktów.

- Teraz zapamięta tego breaka tak, jakby wbijał go na zawodach. Zobaczycie - przekonywał trener.

- Czy on w ogóle pudłuje? - zastanawiał Shaun Murphy, który zajrzał do treningowej sali. - Wbija jak robot! - chwalił. - Mały Stephen Hendry - śmiał się trener, a Mike Hallett, były znakomity snookerzysta, dopytywał o nazwisko młodego Polaka.

A kiedy Antek minimalnie pomylił się na wbijanej przez cały stół różowej, z rozczarowaniem jęknął przechodzący obok sam Ronnie O'Sullivan.

Antka zobaczyć będzie można w akcji już na przełomie lutego i marca, podczas turnieju European Tour 6 Gdynia Open 2015, gdzie przyjedzie cała światowa czołówka. Relacje z zawodów na antenie Eurosportu i Eurosportu 2.

Więcej o: