Snooker. Kangur Neil Robertson zawładnie Berlinem?

Być może snooker stanie się wkrótce dyscypliną olimpijską. Być może do gry wróci legendarny Stephen Hendry. Na pewno w środę w Berlinie zaczyna się prestiżowy turniej German Masters. Relacje w Eurosporcie i Eurosporcie 2.

Minął ledwie miesiąc nowego roku, a przez ten czas w świecie snookera podziało się sporo. 16 stycznia w ćwierćfinale turnieju Masters Ronnie O'Sullivan, grając przeciwko Marco Fu, zaliczył 101-punktowego breaka. A ponieważ był to 776 taki wyczyn w jego karierze, pobił tym samym rekord słynnego Szkota, Stephena Hendry'ego.

- Zanosiło się na to od samego początku breaka - skomentował Hendry. - Każde uderzenie Ronniego było perfekcyjne.

Zaraz następnego dnia 46-letni Hendry potwierdził, że rozważa przerwanie sportowej emerytury i powrót do stołu na kończące sezon mistrzostwa świata (kwiecień/maj 2015). Bo boi się o kolejne rekordy - Hendry jest siedmiokrotnym mistrzem świata, O'Sullivan zdobywał ten tytuł pięciokrotnie.

- To jeden z tych rekordów, które naprawdę chciałbym zatrzymać. A nie widzę nikogo prócz Ronniego, kto mógłby go pobić - stwierdził Hendry.

Wreszcie ukoronowaniem styczniowych wydarzeń była informacja, że władze Światowej Federacji Snookera rozpoczynają starania o włączenie tej dyscypliny do programu igrzysk olimpijskich.

Na mistrza olimpijskiego w snookera poczekamy co najmniej do IO w Tokio w 2020 r., nieco krócej na powrót Hendry'ego - MŚ rozgrywane są na przełomie kwietnia i maja. Na szczęście znacznie wcześniej czekają nas emocje German Masters, który już w środę startuje w Berlinie.

Do wygrania jest 80 tys. euro i 5 tys. pkt rankingowych - tyle weźmie triumfator. W całej puli nagród jest blisko 400 tys. euro suma nagród, a rywalizację w berlińskim Tempodromie rozpocznie cała światowa czołówka - z O'Sullivanem, Chińczykiem Ding Junhuiem, Australijczykiem Neilem Robertsonem i Anglikami Juddem Trumpem, Markiem Selbym i Barrym Hawkinsem.

Dyżurnym faworytem - także bukmacherów - jest O'Sullivan, ale podczas wspomnianego Masters w półfinale zmierzył się z Robertsonem. I...

- Zostałem zmieciony - przyznał Anglik po porażce 1-6, która zakończyła jego serię 15 kolejnych zwycięstw. Dominacja Robertsona była bezdyskusyjna, podobnie zresztą jak w ćwierćfinałowym starciu z innym Anglikiem, Alim Carterem.

- Nie ma nikogo. Naprawdę nikogo, kto zagrałby przeciwko mnie taki mecz! A przecież dwa razy grałem z Ronniem O'Sullivanem, w finale mistrzostw świata. Szacunek dla Neila - powiedział Carter.

Czyli faworytem w Berlinie będzie Australijczyk. Hmmmm, gdyby nie to, że w finale Master rozerwał go na strzępy Shaun Murphy wygrywając 10-2...

Więcej o: