Afera w NFL. Kto spuścił powietrze z piłek podczas finału AFC?

W najpopularniejszej w USA i najbogatszej na świecie lidze sportowej znów wybuchła afera za sprawą New England Patriots. Najbardziej utytułowany zespół NFL w XXI wieku dostarczył na mecz, który zadecydował o jego awansie do Super Bowl, piłki, z których uchodziło powietrze.

"Mistrzowie kontra oszuści" - tak może przedstawiać się skład finału ligi futbolu amerykańskiego - Super Bowl - według internetowej strony stacji telewizyjnej FOX. Śledztwo przeprowadzone przez władze NFL po meczu o mistrzostwo American Football Conference, w którym Patriots pokonali na swoim boisku Indianapolis Colts 45:7, wykazało bowiem, że jedenaście spośród dwunastu futbolówek nie było napompowanych do ciśnienia wymaganego przez przepisy. Informację podał serwis telewizji ESPN i nie jest jeszcze ona oficjalna.

Jeśli się potwierdzi, Patriots grozi co najmniej kilka kar - grzywny dla trenera oraz osób odpowiedzialnych za dostarczenie piłek na mecz (do 25 tys. dolarów) oraz utrata prawa wyboru zawodnika w pierwszej rundzie draftu.

Po co manipulować piłkami?

Zdaniem fachowców obniżenie ciśnienia w piłce może pomóc rozgrywającemu lepiej utrzymać piłkę w rękach przy podaniu, zwłaszcza w czasie deszczu. A w niedzielę podczas meczu w Foxborough lało. Z drugiej strony niedopompowane piłki mogły utrudnić życie nieprzygotowanemu do tego rozgrywającemu rywali Andrew Luckowi. Taka futbolówka wymaga bowiem nieco innego uchwytu quarterbacka i inaczej zachowuje się w powietrzu. Zmiana taka jest o tyle istotna, że Colts to zespół, który bardziej opiera swoją grę na podaniach do przodu niż na akcjach biegowych.

Na to, że coś jest nie tak z piłkami, zwrócił uwagę podczas meczu gracz defensywnej formacji Colts - D'Qwell Jackson, który w końcówce pierwszej połowy przechwycił podanie rozgrywającego New England, Toma Brady'ego. Jackson o swoich podejrzeniach poinformował najpierw trenerów Colts, a oni z kolei poszli z tym do działaczy ligi.

Piłki były dwie godziny przed meczem sprawdzone przez sędziów i żadnych nieprawidłowości nie wykryto. Nieuzasadnione są też przypuszczenia, że zmiana ciśnienia powietrza w piłkach mogła być spowodowana przez czynniki atmosferyczne.

Kuriozum?

Patriots całą sprawę uważają za sztucznie wyolbrzymioną. Brady nazwał oskarżanie "kuriozalnymi", a Rob Gronkowski zasugerował żartem na Twitterze, że być może to on spowodował całą aferę, gdy zbyt mocno uderzył piłką o ziemię po zdobytym przyłożeniu.

Bill Belichick, trener New England, sprawę natomiast potraktował poważnie i oświadczył, że dołoży wszelkich starań, aby ją wyjaśnić. Oczywiście utrzymuje, że nic mu o spuszczaniu powietrza z piłek nie wiadomo.

Patriots byli już karani

On jest jednak pierwszym podejrzanym z racji przypadków z przeszłości. Belichick uchodzi bowiem za trenera, który gotowy jest wszelkimi dozwolonymi i niedozwolonymi sposobami wywieść rywali w pole. Dozwolone metody to jego innowacje taktyczne, jakie stosuje. Najbardziej znany przykład niedozwolonych to afera z 2007 r. zwana w USA "Spygate". Patriots zostali wtedy przyłapani na nagrywaniu sygnałów, jakie trenerzy defensywy New York Jets przekazywali swoim zawodnikom podczas meczu. Rejestrowanie takich znaków, przez które trenerzy przekazują zawodnikom, jak mają się zachować podczas kolejnej zagrywki, jest przez NFL surowo zakazane. Belichick został za nagrywanie ukarany grzywną 500 tys. dolarów - najwyższą w historii NFL. 250 tys. dolarów musiał zapłacić klub, który jeszcze stracił prawo do wyboru zawodnika w pierwszej rundzie draftu 2008.

Komentatorzy w amerykańskich mediach są jednak zgodni, że nawet jeśli doszło do manipulacji z piłkami, to nie miała ona wielkiego wpływu na wynik meczu. Patriots rozbili Colts bardzo wyraźnie i w niedzielę 1 lutego zagrają z obrońcą tytułu Seattle Seahawks w Super Bowl (w Polsce w nocy z niedzieli na poniedziałek tuż po północy).

Więcej o: