Tragedia w Bostonie. Były zawodnik NFL pomagał rannym

Były liniowy formacji ofensywnej New England Patriots Joe Andruzzi był niedaleko mety Maratonu Bostońskiego, gdzie eksplodowały dwa ładunki wybuchowe. Futbolista pomagał rannym ewakuować się z miejsca.

Zdjęcia Andruzziego wynoszącego z mety maratonu ranną kobietę zrobił fotograf Boston Globe. Pojawiło się ono na twitterowym koncie New England Patriots i szybko trafiło do największych mediów w USA. Były futbolista tuż przed wybuchami stał z żoną Jen na mecie maratonu, blisko miejsca eksplozji. Czekał tam na zawodników reprezentujących jego fundację wspierającą walkę z nowotworem. 37-letni Andruzzi od kilku lat wspiera uczestników maratonu i wystawia swoją drużynę.

Niedługo po wybuchach poinformował na Twitterze, że ani jemu, ani jego żonie nic się nie stało. Później wydał specjalne oświadczenie. "Poniedziałkowy maraton powinien skupić się na historiach podnoszących na duchu, na ludzkich wyzwaniach i rozwoju fundacji. Ale ten zamach wszystko zmienił. Doceniam zainteresowanie naszą aktywnością w tym strasznym dniu, w centrum uwagi powinni znaleźć się ludzie udzielający pierwszej pomocy, lekarze, sanitariusze, uczestnicy maratonu, którzy prosto z mety biegli oddać krew, i mnóstwo przechodniów, którzy robili co mogli, by ratować życie innych. Oni są prawdziwymi bohaterami. Nasze myśli i modlitwy kierujemy teraz dla wszystkich, których dotknęła tragedia".

Andruzzi przez dziewięć lat grał w NFL na pozycji liniowego w formacji ofensywnej. Trzy razy zdobywał mistrzostwo ligi. W 2007 roku zdiagnozowano u niego chłoniaka nieziarniczego. Zawodnikowi udało się wygrać z nowotworem. Po zakończeniu terapię założył fundację wspierającą walkę z rakiem.

Świat sportu poruszony bostońską tragedią

Na mecie maratonu zginęły trzy osoby, w tym 8-letnie dziecko. Rannych jest ponad 150 osób.

Do wybuchów doszło około godziny 14.45 czasu lokalnego w momencie, gdy część uczestników przekraczała linię mety. Z informacji zachodnich mediów wynika, że wśród rannych są przede wszystkim widzowie biegu.

Bostońską tragedią poruszeni są biegacze. "Modlę się za uczestników Maratonu Bostońskiego. To niezwykle smutne!" - czytamy na Twitterze amerykańskiej biegaczki Allyson Felix. "Nic mi nie jest. Mam nadzieję, że nie ma zbyt wiele ofiar. Dlaczego tak się stało?" - pyta Niemka Sabrina Mockenhaupt, która brała udział w imprezie. "Znajdźcie zamachowca. Panie Jezu, pomóż schwytać osobę, która jest za to odpowiedzialna. Zapewnij spokój i zdrowie wszystkim rannym" - napisała z kolei amerykańska lekkoatletka Lori Jones.

Więcej o: