Mały szlem na Mazurach? Turnieje tenisowe w Polsce

Na stronie internetowej organizacji tenisistów ATP wejście na miejsce turnieju w maleń@podpis =kiej republice San Marino od razu odsyła do Sopotu...

Mały szlem na Mazurach? Turnieje tenisowe w Polsce

Na stronie internetowej organizacji tenisistów ATP wejście na miejsce turnieju w maleń@podpis =kiej republice San Marino od razu odsyła do Sopotu...

Turniej, który w ubiegłym roku wygrał Hiszpan Alex Calatrava, pokonując w finale Sergi Bruguerę, będzie według wszelkich znaków na niebie i na ziemi rozgrywany w Sopocie, prawdopodobnie równolegle z turniejem pań, który w tym roku obchodzi jubileusz dziesięciolecia.

ATP zachwala Sopot, pisząc, iż jest to popularne kąpielisko, a nad miastem rozciągają się zielone wzgórza.

Polsce przybył też turniej dużo niższej rangi, lecz również w malowniczym miejscu. W maju tenisistki zagrają w Olecku. Korty znajdują się nieopodal stadionu, który Niemcy zbudowali jeszcze na igrzyska w 1936 roku w Berlinie. Miasteczko nazywało się wtedy Treuburg. Obiekt był przeznaczony na treningi lekkoatletów.

Niewątpliwie będzie to najbardziej na wschód wysunięta krajowa impreza. O tenisie na tych terenach słychać mało, natomiast kortów, szczególnie w ośrodkach wypoczynkowych na Mazurach, jest sporo, niektóre z nawierzchnią jak na US Open. W ostatnich latach Olecko zasłynęło z organizacji imprezy dla miłośników serialu "Przystanek Alaska". Zawody na pułapie satelity nie przyciągną, wzorem przystanku, trampów z całego kraju, ale mogą mieć swój klimat, daleki od fasadowości, jaka cechuje niektóre polskie turnieje. Być może będzie to też początek Małego szlema na Mazurach (Olecko, Ełk, Augustów, Mikołajki)?

Kiedy dolar był dolarem

Historia turniejów zawodowych w Polsce zaczęła się dopiero w 1987 roku. Wtedy po raz pierwszy pojawili się na krajowych kortach zawodowcy z jakichś abstrakcyjnych miejsc w rankingu: 355, 450, 911 itd. Nagrody dostawali w dolarach. Żeby przeforsować ideę takich zawodów, trzeba było zebrać podpisy kilku ministrów. Zebrano. Dolary też. Pula nagród wtedy powalała z racji przelicznika dolara na złotówkę. Zawodowcy okazali się jednak zwykłymi śmiertelnikami wcinającymi zapiekanki i przedkładającymi nocleg w tanim akademiku niż hotelu orbisowskim.

Tenisowy tabor przemieszczał się z miasta do miasta przez trzy lata w ramach cyklu "Polska Złota Jesień". Turniej miał być imprezą samofinansującą się. Symbolizowała to fotografia prezesa PZT w programie zawodów trzymającego w ręku książkę "Inwestycja i gospodarka obiektami sportowymi".

Była to też inwestycja wspierająca polskich graczy. Bo właśnie w latach 80. dużo się w krajowym tenisie działo, mieliśmy grupę dobrze grających tenisistów: Waldemar Rogowski, Leszek Bieńkowski, Maciej Kośka, Maciej Kost, Leszek Sidor, Tomasz Maliszewski i Wojciech Kowalski.

W latach 90. turnieje zaczęły rosnąć, a początek dał im kolejny satelita, tym razem o nazwie Pomorski Bank Kredytowy. W Warszawie odbył się pierwszy challenger, turniej już wyższej rangi. Nieudana impreza, przy pustych trybunach, z której pozostało wspomnienie monstrualnej wielkości loży honorowej zbudowanej na korcie centralnym Legii. Challenger zawędrował do Poznania, gdzie po raz pierwszy sprawdziła się formuła tenisowego pikniku, zabawy dla wszystkich.

Miejscami następnych turniejów stały się: Sopot, Szczecin (Solo Cup, a potem Pekao Open), Warszawa (turniej Herosa i przez jeden sezon impreza Groelscha), wreszcie od zeszłego roku Wrocław, gdzie pierwszy raz turniej rozgrywany jest na hali.

Dyskusyjny jest wymiar ekonomiczny tenisowych imprez. Trudno doszukiwać się szczególnej logiki, jaka cechuje na przykład rynek i sponsoring w Niemczech. Ale i tam - jak pisał kilka lat temu "Der Spiegel" - nawet duże firmy rozstrzygają o milionach angażowanych w sport bardziej emocjonalnie niż rzeczowo.

Pocieszające jest to, że od strony organizacyjnej większość turniejów trzyma standard i nie potrzeba nawet raportu supervisora, czyli zwykłego urzędnika, delegowanego przez WTA, ATP albo ITF, aby to widzieć lub poprawiać. Jakiś czas temu wrocławski "Tenis" opublikował reguły organizacji turnieju jeszcze z lat 30. minionego stulecia. Kto się ich trzyma, wygrywa. Przed tenisistami, publicznością i sponsorami.

Turniej pula nagród miejsce termin

MĘŻCZYŹNI

KGHM Cup, 125 tys. dol., Wrocław, 3-11 lutego 2001

Idea Prokom Open, 400 tys. dol., Sopot, 23-30 lipca 2001 (?)

Polish Open, 100 tys. dol., Poznań, 28 lipca-5 sierpnia 2001

Warta Cup, 75 tys. dol., Sopot, 4-12 sierpnia 2001

Pekao Open, 125 tys. dol., Szczecin, 15-23 września 2001

KOBIETY

Warsaw Cup by Heros, 108 tys. dol., Warszawa, 5-13 maja 2001

Idea Prokom Open, 180 tys. dol., Sopot, 23-30 lipca 2001

Ponadto przewidzianych jest siedem turniejów z pulą nagród 10, 15 i 25 tys. dol. dla tenisistów, które odbędą się w: Bydgoszczy, Krakowie, Zabrzu (dwa), Katowicach, Łodzi i Poznaniu.

Tenisistki będą miały takich turniejów pięć, w: Olecku, Warszawie, Kędzierzynie-Koźlu, Sopocie i Toruniu.

Szczegółowy kalendarz imprez tenisowych znajduje się na stronach PZT (www.pzt.top.pl)

Wojciech Nowosielski

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.