Piotr Boufał, przewodnik wędkarski i łowca wielkich sumów, złowił w hiszpańskiej rzece Ebro gigantycznego suma o długości 250 cm i wadze przekraczającej 110 kg. - Ryba z każdą kolejną minutą dewastowała wędzisko, urywała przelotkę po przelotce - opisuje morderczą walkę z gigantem.
Sum to największa i najgroźniejsza ryba słodkowodna żyjąca w naszym kraju. Ataki na ludzi, ptactwo wodne, zwierzęta domowe, a nawet krowy - to fakty, zwłaszcza w przypadku prawie trzymetrowych gigantów. Te w Europie najczęściej spotykane i łowione są we Francji, Włoszech czy Hiszpanii. W Polsce takie okazy są rzadkością, dlatego wędkarze coraz częściej wybierają ciekawsze łowiska w innych krajach.
- Wędkarstwem sumowym zajmuje się od 15 lat i najczęściej łowię w naszych rzekach. Niestety, w Polsce spotkanie z sumem powyżej 250 cm jest jak wygrana na loterii lub spotkanie trzeciego stopnia z przybyszami z innej planety. Nieodpowiednie zarządzanie wodami, rabunkowa gospodarka rybacka, kłusownictwo, gigantyczne ilości ścieków oraz pazerność wędkarzy - to wszytko uniemożliwiają rozród oraz wzrost wielu gatunków ryb, w tym sumów - mówi Sport.pl Piotr Boufał, przewodnik wędkarski i łowca wielkich sumów.
- Ubiegły rok był dla mnie wyjątkowo udany w realizacji wędkarskich celów. Odwiedziłem wiele ciekawych łowisk w różnych zakątkach Europy. Złowiłem wiele ryb w przedziale 230-240 cm, ale wciąż brakowało mi tej wisienki na torcie, czyli magicznej miary 250 cm. W listopadzie razem z przyjaciółmi pojechaliśmy do Hiszpanii, do miejscowości Riba Rocha d’Ebre. Rzeka Ebro to kolebka sumiarstwa i jedno z najlepszych łowisk sumowych w Europie. I choć wolę łowiska dzikie, niedostępne i mniej oblegane przed wędkarzy z całego świata, to perspektywa złowienia rekordu świata zadziałała na wyobraźnię - tłumaczy Boufał.
- Już pierwszego dnia nad Ebro zrealizowałem swój plan w stu procentach! W dość ciężkim technicznie miejscu, na dużej głębokości oraz w szybkim nurcie udało mi się sprowokować do brania suma w granicach 180 cm. Później, po ciężkim holu, wyciągnęliśmy - wspólnie z przyjacielem Tomkiem - rybę o długości 225 cm. Po wypuszczeniu tego dwumetrowca wróciliśmy na miejscówkę, a ja zaciąłem kolejną rybę! Po krótkim holu oddałem wędzisko Tomkowi. Po wcześniejszych walkach nie czułem już pleców w odcinku lędźwiowym. Walki nie wytrzymała też wędka, która miała być przystosowana do łowienia tuńczyków. Ryba z każdą kolejną minutą dewastowała wędzisko, urywając przelotkę po przelotce. Szczytówka wisiała w zasadzie od momentu zacięcia, branie było tak atomowe, że połamało kij. Po ciężkim i siłowym holu pod powierzchnią wody pokazał się gigantyczny łeb. Do teraz nie jestem w stanie opisać swoich emocji, gdy zobaczyłem tak piękne i majestatyczne stworzenie. W pierwszej chwili Tomek krzyknął, że to może być sum powyżej 270 cm! Na brzegu, po dokładnym pomiarze okazało się, że olbrzym mierzył 250c m z niewielkim plusem. Zmyliła nas po prostu masa tej ryby. Sum mógł ważyć nawet 110 kg, a w trakcie sesji zdjęciowej okazało się, że żerował na kormoranach, bo w pewnym momencie zwymiotował resztki jego skrzydeł - opisuje, a relację z tej wyprawy możecie obejrzeć w tym materiale wideo:
- To niesamowite, że w różnych porach roku oraz innych krajach te wspaniałe drapieżniki są w stanie osiągnąć tak imponujące rozmiary. Mój nowy rekord życiowy tuż po krótkiej sesji wrócił w znakomitej formie do wody, aby mógł kiedyś ucieszyć innych wędkarzy - dodaje Piotr Boufał.
Największy sum złowiony w Polsce - aktualny rekord kraju - to 261 cm. Rekord świata złowiony został we Włoszech, a gigantyczny sum mierzył 285 cm. Warto dodać, że łowienie sumów, zwłaszcza tak gigantycznych, wymaga specjalistycznego sprzętu i odpowiednich środków bezpieczeństwa - m.in. maty chroniącej ryby przed utratą śluzu. Bo dla prawdziwych wędkarzy liczy się przede wszystkim ochrona ryb, zwłaszcza tych największych.