Łuk Triumfalny. Dominacja irlandzkiego czarodzieja

Niesamowitego wyczynu dokonał Aidan O'Brien! Trenowane przez niego konie zajęły trzy pierwsze miejsca w 95. edycji Prix de l'Arc de Triomphe. Jako pierwsza celownik minęła Found, której dosiadał Ryan Moore, a tuż za nią jej stajenni koledzy: Highland Reel oraz Order of St. George. Zwycięstwo pupilka irlandzkiego szkoleniowca okrasiła niewiarygodnym czasem: 2.23.61!

PolishTurf.com - magazyn poświęcony wyścigom konnym w Polsce i na świecie

Przed gonitwą żaden z koni O'Brien'a nie był wymieniany pośród faworytów. Trudno się było temu dziwić, skoro w zapisie figurowało aż czterech derbistów: Harzand (wygrał w tym sezonie zarówno w Anglii, jak i w Irlandii), Makahiki (Japonia) oraz The Grey Gatsby i New Bay, które triumfowały we francuskich klasykach odpowiednio w 2014 i 2015 roku. Jakby tego było mało, trener Roger Varian przywiózł z Wielkiej Brytanii doskonałego Postponed, który rok temu zwyciężył w Nagrodzie Króla i Królowej w Ascot, a w tym był niepobity w czterech kolejnych startach. Fachowcy jakby zapomnieli, że O'Brien wygrał jako trener ponad 250 wyścigów G1, z tego kilkanaście w tym sezonie. Z trójki zapisanej przez niego do biegu w Chantilly (tor w Longchamp przechodzi roczny remont, podobnie jak obiekt na Służewcu) tylko Found nie wygrała w tym sezonie biegu najwyższej kategorii.

Po losowaniu boksów startowych publiczność szybko zapomniała o Makahiki, znacznie zaś w jej oczach urosły szanse Harzanda, którego lider dostał boks z numerem 1 oraz Postponed, który od wyjścia na padok cieszył się największym zainteresowaniem kamerzystów.

Przyznam się, że nie typowałem Found na zwycięstwo, uważałem ją bowiem za nieco pechową. Klacz w 18. startach aż 10 razy była druga. Nie lubię takich koni. Listę moich faworytów otwierały (mało oryginalnie) Harzand, Postponed, New Bay i Highland Reel. Ten ostatni z racji sukcesu w tegorocznej Nagrodzie Króla i Królowej.

Wynik biegu powinien przynieść mi więc rozczarowanie. Nic z tego! Kapitalny finisz Found (ten slalom pomiędzy rywalami!) wynagrodził żal typera. Naprawdę rzadko można zobaczyć taką niesamowitą chęć do walki, zwłaszcza w gonitwie rozegranej zabójczym wręcz tempem. Za cudowną klaczą finiszowali jej stajenni koledzy Highland Reel (w siodle "Seamus" Heffernan) oraz Order of St. George (nieobliczalny i genialny Frankie Dettori). Wszystkie trzy po fenomenalnym Galileo, którego matka Urban Ocean. wygrała Arc w 1993 roku! Tytuł po latach wraca więc do domu. Warto przy tym zauważyć, że od triumfu ogiera Workforce w 2010 aż 5 edycji największej gonitwy porównawczej w Europie wygrywają klacze. Od tej reguły wyjątek stanowił Golden Horn w zeszłym roku.

Taka dominacja w Arc zaskoczyła chyba nawet zwycięskiego trenera. - To niewiarygodne! Nie zakładałem tego. Nawet o tym nie marzyłem - przyznał O'Brien. - Jestem zadowolony z całej ekipy. To nie do opisania. Ryan Moore zaś pojechał wyścig marzeń - chwalił wszystkich irlandzki szkoleniowiec. Tradycyjnie już, zapominając o sobie. Wielki, ale bardzo skromny trener, wyglądem przypominający średnio rozgarniętego absolwenta prywatnej szkoły (ten wiecznie krzywo zawiązany ciemny krawat!), zdystansował europejską konkurencję. Mimo dość młodego wieku (jest tylko rok starszy ode mnie) jest najbardziej utytułowanym szkoleniowcem na świecie, od 20 lat prowadząc słynną stajnię Ballydoyle w hrabstwie Tipperary. Tylko świętować nie umie. Jest zdeklarowanym abstynentem. Nie bierze do ust nawet kropli irlandzkiej whisky. Cóż, jak widać, nie ma ludzi bez wad.