Szejk, właściciel naszprycowanych koni, sam był zawieszony za doping

Skandal dopingowy w utytułowanej brytyjskiej stajni Godolphin pośrednio uderzył w jej właściciela szejka Dubaju Mohammeda bin Rashida al-Maktouma. Co ciekawe, szejk... sam był cztery lata temu zawieszony za doping.

Relacje z najważniejszych zawodów w aplikacji Sport.pl Live na iOS i na Androida

O sprawie, którą od kilku dni żyje świat wyścigów konnych, a brytyjskie gazety nazywają "jednym z największych skandali w historii, pisaliśmy już tutaj ? i tutaj ?

. W jednej z najbardziej utytułowanych brytyjskich stajni wykryto sterydy anaboliczne w organizmach jedenastu koni. W czwartek trener Mahmood al-Zarooni został zdyskwalifikowany na osiem lat. Konie nie pobiegną przez sześć miesięcy.

Dla właściciela Godolphin szejka Mohammeda wyścigi koni i wielbłądów to pasja, w którą ucieka, choć na co dzień rządzi Dubajem i pełni obowiązki premiera i wiceprezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Również sam jeździ konno. W 2009 r. środki dopingujące wykryto u jego konia, na którym startował w jednym z rajdów w Dubaju. Ukarano go sześciomiesięczną dyskwalifikacją.

Szczególnie popularne na Bliskim Wschodzie rajdy konne, które często polegają na ściganiu się na bardzo długich, ponad 100-milowych dystansach, to najszybciej rozwijająca się dyscyplina w ramach Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej (FEI). Ale za popularnością idzie duża liczba przypadków dopingu związanych z końmi startującymi w rajdach. Spośród jedenastu przypadków dopingu badanych obecnie przez FEI siedem dotyczy arabskich dżokejów.

Szejk Mohammed nie pierwszy raz się z tym styka. Dwukrotnie w doping był zamieszany trener Mubarak Khalifa al-Shafya, po raz pierwszy w 2008 r. Był wtedy trenerem w stajni Al Asaafa należącej do szejka. Potem trenował dla niego konie zarówno w Dubaju, jak i w... Godolphin. W 2011 r. śledczy FEI mieli dopingowe podejrzenia wobec pięciu koni, które nadzorował.

W federacji od dłuższego czasu omawiane jest, dlaczego tak wiele wpadek dopingowych odkrywa się u koni trenowanych na Bliskim Wschodzie. Zwracano uwagę, że w przeciwieństwie do innych sportów jeździeckich i do praktyki stosowanej w rajdach konnych w Wielkiej Brytanii, gdzie zwykle dżokej jednocześnie szkoli konia, na Bliskim Wschodzie pracują wyspecjalizowani trenerzy. Kontakt dżokeja z koniem ogranicza się głównie do samego rajdu.

M.in. dlatego w kilku przypadkach karani dżokeje bronili się, twierdząc, że nie mogą być odpowiedzialni za szprycowanie koni, do których w praktyce nie mieli dostępu. FEI rozszerzyła wtedy możliwość karania dyskwalifikacją na tzw. personel pomocniczy.

Arabowie bronią się, że duża liczba wpadek świadczy o... konsekwentnej walce z dopingiem. To wynik rządowego programu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, polegającego na dobrowolnym przekazywaniu próbek pochodzących od koni do FEI.

Konie naszprycowane jak Ben Johnson ? zdyskwalifikowane

Więcej o: