Jak NBA i NHL klubami handlują

Koszykarska NBA kupuje wartych 300 mln dol. New Orleans Hornets, hokejowa NHL sprzedaje za 160 mln Phoenix Coyotes. Władze amerykańskich lig zawodowych wkraczają do akcji, aby ratować kluby przed bankructwem.

Hornets byli rewelacją początku sezonu - wygrali osiem pierwszych spotkań, ale nie miało to wielkiego wpływu na frekwencję na trybunach i finanse klubu. Do hali, która może pomieścić 18,5 tys. kibiców, przychodzi średnio po 13,8 tys. - Hornets mają czwartą najgorszą widownię w lidze, a klub przynosi straty m.in. dlatego, że na rynku lokalnym przegrywają konkurencję z futbolistami Saints, zdobywcami ostatniego Super Bowl.

Większościowy właściciel Hornets George Shinn kilka miesięcy temu porozumiał się z Garym Chouestem (35 proc. udziałów) w sprawie sprzedaży klubu, ale chętnego pogrążył kwietniowy wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej. Inwestujący w platformy wiertnicze Chouest mocno odczuł ograniczenie odwiertów.

Zadłużeni Hornets nie są w stanie wydobyć się z kryzysu, więc do akcji wkracza liga, która chce wyprowadzić klub z Luizjany na prostą. Hornets zachowają generalnego menedżera, sztab trenerski i zawodników, ale w rolę właściciela wejdzie specjalny administrator Jac Sperling, wiceprezes hokejowego Minnesota Wild, którego wynajęła NBA.

Komisarz ligi David Stern chce, aby Hornets zostali w Nowym Orleanie. Nie ma jednak wątpliwości, że jeśli znajdzie kupca z innego miasta, to klub przeniesie. W obowiązującej do 2014 roku umowie najmu hali (właścicielem jest stan Luizjana) jest precyzyjna klauzula, że jeśli w 13 meczach u siebie między 1 grudnia a 13 stycznia średnia widzów nie przekroczy 14,2 tys., Hornets mogą od niej odstąpić po zapłaceniu 10 mln. Na razie średnia w tym okresie to 12,4 tys.

Gdzie mogliby się przenieść? Amerykańskie media piszą o Seattle, Kansas City, Anaheim, San José i Chicago. To ostatnie miasto ma już u siebie Bulls, ale jako duży rynek mogłoby sobie pozwolić na jeszcze jeden koszykarski klub.

Hornets będą pierwszym klubem kierowanym przez NBA, ale nie jedynym w historii amerykańskich lig zawodowych. Baseballowa MLB zarządzała na początku wieku Montreal Expos do czasu przemianowania ich na Washington Nationals, a NHL przejęła w tym samym okresie kontrolę nad Buffalo Sabres po tym, gdy właściciel klubu został skazany na 15 lat więzienia za malwersacje.

W październiku 2009 roku NHL kupiła za 140 mln Phoenix Coyotes, których uratowała od bankructwa. Klub z Arizony przeżywa kłopoty podobne do Hornets - przyciąga najmniej kibiców na trybuny, przynosi 30 mln strat na sezon. NHL ogłosiła, że jeśli nie znajdzie kupca do końca tego roku, przeniesie Coyotes do innego miasta, np. kanadyjskiego Winnipeg, gdzie "Kojoty"... grały do 1996 roku jako Jets.

To jednak mało prawdopodobne, bo chętny się znalazł - finansista z Chicago Matthew Hulsizer oferuje 160 mln, jest bliski porozumienia z właścicielem hali i ma poparcie zarządu ligi.

Kryzys ekonomiczny najbardziej z amerykańskich lig dotknął właśnie koszykarską i hokejową - rankingi "Forbesa" wskazują, że 12 z 30 klubów NBA przyniosło straty w 2009 roku, a to samo spotkało 16 z 30 klubów NHL w roku bieżącym. Zyski przynoszą głównie te z tzw. wielkich rynków: Nowego Jorku, Los Angeles, Chicago czy szalejących na punkcie hokeja Toronto, Montrealu i Vancouver.

Stern przyznał w październiku, że NBA spodziewa się nawet 350 mln strat w bieżącym sezonie i dał do zrozumienia, że nie wyklucza zmniejszenia ligi. Na razie liga przenosi swój oficjalny sklep z reprezentacyjnego miejsca na Piątej Alei w Nowym Jorku - roczny koszt najmu w wysokości 77 mln okazał się zbyt wysoki nawet dla krezusów z NBA.

Magazyn NBA. Czego potrzebuje Gortat, by uniknąć wpadek jak z Bucks