ABC i mistrzyni olimpijska oskarżają: Molestowanie seksualne nieletnich pływaczek w USA

Amerykańska federacja pływania stoi w obliczu skandalu porównywanego z molestowaniem dzieci przez księży katolickich. Dziesiątki byłych pływaczek, ofiar molestowania seksualnego przez trenerów, wystąpiło z pozwem zbiorowym wobec federacji pływackiej USA. W programie śledczym telewizji ABC o molestowaniu przez trenera opowiedziała m.in. mistrzyni olimpijska z Monachium. Inne zawodniczki były podglądane przez kamery pod prysznicami i w szatniach.

Sieć telewizyjna ABC wyemitowała w programie "20/20" reportaż znanego dziennikarza śledczego Briana Rossa o molestowaniu nieletnich pływaczek przez amerykańskich trenerów. W ciągu tylko ostatnich 10 lat amerykańska federacja pływania zdyskwalifikowała dożywotnio przynajmniej 36 trenerów, którzy molestowali lub wykorzystywali trenujące przez siebie zawodniczki.

Większość spraw nigdy wcześniej nie została ujawniona, rodzice dzieci nie byli informowani o tym co się stało. Niewielu sprawców trafiło za kraty.

Dopiero niedawno grupa ofiar molestowania z Kalifornii wystąpiła z pozwem zbiorowym wobec federacji pływackiej USA Swimming. Domagają się przeprosin i odszkodowania. To pierwszy taki przypadek w sporcie amerykańskim. I może doprowadzić do bankructwa federacji. Po skandalu w Kościele kilka diecezji katolickich w USA musiało ogłosić bankructwo.

Mistrzyni olimpijska oskarża

Przed kamerą zgodziła się stanąć m.in. Deena Deardurff, która na igrzyskach w Monachium w 1972 roku zdobyła w wieku 15 lat złoto w sztafecie. Przyznała, że sama była molestowana przez trenera przez cztery lata.

Mistrzyni olimpijska nie ujawniła nazwiska szkoleniowca wyróżnianego za dokonania na arenie międzynarodowej. Była pływaczka dodała, że występując publicznie jako złota medalistka igrzysk liczy, że problem zostanie odpowiednio nagłośniony.

- Takie sprawy są zamiatane pod dywan. Nikt nie chce mieć opinii organizacji, która molestuje dzieci - mówiła Deardurff.

Najbardziej wstrząsające są jednak dwa szczegółowo przedstawione w reportażu przypadki - Briana Hindsona i Andy'ego Kinga.

Kamery w szatniach pływaczek

 

Brian Hindson, trener pływania z Indiany, został niedawno skazany na 33 lata więzienia za posiadanie dziecięcej pornografii na komputerze oraz filmowanie z ukrycia nagich zawodniczek w specjalnych szatniach. Specjalnych, bo pracujący na dwóch pływalniach trener instalował w wybranych szatniach kamery w szafkach, które pozwalały mu na podglądanie przebierających się i kąpiących nastolatek.

Hindson wpadł, bo kobieta, która kupiła od niego komputer na aukcji internetowej odkryła niewymazane z dysku kopie nagrań. Przeszukanie domu trenera przez agentów FBI wykryło inne materiały z dziecięcą pornografią.

- Podglądanie zawodniczek trwało 10 lat - przyznał jeden ze śledczych.

ABC zaprezentowało wypowiedzi jednej z ofiar Hindsona - 21-letniej Sarah Rutkowski. - Chciałabym wiedzieć, jak on robił te nagrania i gdzie one teraz są - czy opublikował je w internecie, czy miał je tylko na własny użytek - mówi była pływaczka.

"Potwór z Zachodniego Wybrzeża"

Z kolei 62-letni Andy King został skazany na 40 lat więzienia. - Był potworem, który doprowadzał do każdego możliwego aktu seksualnego - określił trenera prokurator Ray Mendoza.

King wykorzystywał nieletnie pływaczki przez trzy dekady. ABC nazwała go "Potworem z Zachodniego Wybrzeża".

Jego byłe zawodniczki opowiedziały przed kamerą ABC o tych kontaktach.

- Zaczęło się, kiedy miałam 11 lat. Najpierw był uścisk, potem przytulenie, pocałunek, głębszy pocałunek. Miałam nieco ponad 15 lat, kiedy mieliśmy pełne kontakty seksualne - mówiła jedna z nich. - Trener mówił mi: "Pamiętaj jak ważne jest utrzymanie tego w tajemnicy. Jeśli ktoś się o tym dowie, nie będziesz mogła już więcej pływać". To mnie przerażało, bo pływanie było moją największą pasją.

King zmieniał miejsca zamieszkania i pracy w okolicach San Francisco. Jak mówi Mendoza - molestując pływaczki zjeździł całe zachodnie wybrzeże USA. Po dłuższym pobycie w Oak Harbor niedaleko Seattle rodzice zawodniczek zauważali, że coś jest nie w porządku - trener dotykał ich córki, przysyłał im kwiaty. Rodzice zaplanowali spotkanie z Kingiem w celu wyjaśnienia sytuacji, ale ten uciekł w nocy zostawiając podanie o rezygnację. Takie sytuacje powtarzały się wielokrotnie.

Wpadł, bo jedna z ofiar, 14-letnia zawodniczka występująca w programie pod imieniem Denise, przerwała milczenie i opowiedziała o 100 przypadkach molestowania jej przez Kinga. - Może i był dobrym trenerem, ale jego nadrzędnym celem wobec zawodniczek było ich molestowanie - mówi Mendoza.

Jedna z ofiar Kinga musiała w wieku 14 lat usunąć ciążę.

"To zdarza się praktycznie każdego tygodnia..."

Dziennikarz ABC Brian Ross przytoczył szokujące zeznania byłych i obecnych zawodniczek Hinsona i Kinga dyrektorowi wykonawczemu amerykańskiej federacji Chuckowi Wielgusowi. Ten wił się na krześle i starał się bronić. - Myślę, że trochę wyolbrzymia pan problem. Oczywiście, 36 przypadków molestowania wśród trenerów to za dużo. Nawet jeden to za dużo. Ale to nie jest problem odnoszący się do tylko jednej dyscypliny sportu - mówił. I zaznaczał, że federacja ma pod sobą 12 tys. trenerów.

Ross odtworzył Wielgusowi nagranie jego wystąpienia na temat molestowania zawodniczek przez trenerów, które dyrektor wygłosił przed szkoleniowcami kilka miesięcy wcześniej. "To zdarza się praktycznie każdego tygodnia. Dostajemy telefony, sam jestem o tym informowany. Bardzo boję się tego, że ktoś zacznie to łączyć do kupy" - słychać głos Wielgusa.

Po wysłuchaniu nagrania dyrektor federacji stwierdził: - Wyolbrzymiłem zjawisko, aby zrobić większe wrażenie na trenerach. Aby uświadomić im, że to ważny problem.

W pływaniu jak w Kościele?

Nie brak głosów porównujących molestowanie zawodniczek przez trenerów z podobnym skandalem obyczajowym w Kościele. Diecezje katolickie w USA wypłaciły ofiarom księży pedofilów już łącznie ponad miliard dol. jako odszkodowania. Inna jest tylko skala, bo o molestowanie seksualne zostało oskarżonych w USA w ostatnich latach kilkuset księży.

Podobnie jak w Kościele, tak i w pływaniu władze zdawały sobie sprawę ze skali zjawiska, ale długo zamiatały kolejne przypadki pod dywan i nie reagowały wobec przestępców. Sami trenerzy-pedofile, gdy pojawiły się jakieś wątpliwości co do ich postępowania, po prostu zmieniali pracę, przenosząc się od szkoły do szkoły, od klubu do klubu. Tak samo postępowali księża pedofile, zmieniający parafie, i zaczynając swój proceder od początku w nowej miejscowości.

- To jest coś, o czym trenerzy rozmawiają między sobą od zawsze - przyznał w rozmowie z ABC Ken Stopkotte, trener z 27-letnim stażem.

"Rodzice też są winni"

Ross, który usłyszał od ofiar, że od federacji oczekują przynajmniej przeprosin, zapytał o nie Wielgusa.

- Myśli pan, że powinienem to zrobić? - odparł zdziwiony dyrektor. - To tragiczna sytuacja i myślę, że to niesprawiedliwe, że pyta mnie pan - jako człowieka i jako szefa federacji - o przeprosiny, kiedy robimy wszystko, co tylko możemy, aby tworzyć bezpieczne i zdrowe środowisko dla dzieci, które mogą uprawiać sport.

Niecałe dwa dni po tym, jak ABC wyemitowała reportaż, USA Swimming wysłała specjalny list do 12 tys. amerykańskich trenerów, w którym Wielgus napisał m.in.: "Jest nam niezwykle przykro, jeśli nasza organizacja nie zrobiła wszystkiego, aby zapewnić dzieciom najwyższy poziom ochrony". Zapowiada też uruchomienie specjalnej linii zaufania dla ofiar molestowania oraz sporządzenie listy z nazwiskami trenerów, którzy nie mogą już pracować na pływalniach.

Federacja broni się też przed oskarżeniami. W specjalnych oświadczeniach na swojej stronie internetowej wylicza, że molestowanie dzieci to problem społeczny, a nie konkretnej dyscypliny sportowej. Powołuje się na statystyki, że ofiarami przestępstw seksualnych jest w USA co czwarta dziewczynka i co szósty chłopiec. "To oznacza ok. 39 mln ofiar w samych USA".

Adwokaci skazanych trenerów - po bezdyskusyjnym przyznaniu ich wielkiej winy - zwracają też uwagę na zaniedbania ze strony rodziców, którzy w nadziei na sportowy sukces dzieci, nie zwracają uwagi na ich problemy w relacjach z trenerami. Federacja zwraca uwagę na bierność obserwatorów, którzy widząc nieodpowiednie gesty lub zachowania ze strony trenerów, nie informowali o tym odpowiednich osób.

2 maja swój reportaż śledczy w tej sprawie zaprezentuje ESPN.

Skandal we Francji, prostytutka zeznaje: Ten trzeci to Benzema