NFL. To tylko biznes. Największe gwiazdy mogą wylecieć z pracy

Ikona amerykańskiego sportu Peyton Manning został zwolniony z Indianapolis Colts - zespołu, z którym związany był od początku zawodowej kariery. To wydarzenie wstrząsnęło w ubiegłym tygodniu Ameryką.

Manning to żyjąca legenda NFL, jeden z najbardziej cenionych rozgrywających. Są nawet fachowcy, którzy mówią, że to najlepiej technicznie grający quarterback wszech czasów.

Za kilka dni skończy 36 lat, ale to jeszcze nie czas na emeryturę. John Elway był o dwa lata starszy, gdy z Denver Broncos zwyciężał w Super Bowl. Brett Favre jako czterdziestolatek poprowadził do play-off Minnesota Vikings. Znający się na rzeczy wróżą Manningowi jeszcze trzy-cztery lata gry na wysokim poziomie, mimo że quarterback z Indianapolis nie zagrał ani jednej akcji w ostatnim sezonie z powodu kontuzji. Teraz jest już jednak zdrowy, co udowadnia nakręcony z ukrycia i udostępniony na YouTube'ie film, na którym Peyton rzuca piłką z dawną siłą i precyzją. Jego lekarze również twierdzą, że nie ma żadnych przeszkód, by kontynuował wielką karierę.

Decyzja właściciela Colts Jima Irsaya wzbudziła tym większą sensację, że Manning był dla Colts tym, kim Michael Jordan dla Chicago Bulls. W 1998 r. został wybrany przez zespół z Indianapolis z numerem 1 w drafcie i od tamtej pory przez 13 sezonów każdy mecz rozpoczynał jako tzw. startowy quarterback. Powiedzieć, że stał się ikoną klubu, to mało. On zmienił całe Indianapolis, które wcześniej nazywane było koszykarskim miastem (w latach 90. rządził tu Reggie Miller). Od sezonu 1999 r., gdy po raz pierwszy w erze Manninga Colts awansowali do play-off, żaden bilet na futbolowy mecz się nie zmarnował. Nawet gdy gwiazdor doznał kontuzji i wiadomo było, że nie zagra w całym sezonie, i tak sprzedawano komplet.

To dzięki niemu władze miasta zdecydowały się wybudować nowy stadion z rozsuwanym dachem za 720 mln dol. Dzięki niemu NFL ofiarowało w Indianapolis organizację Super Bowl w 2012 r. W tym mieście nawet szpital dziecięcy zmienił nazwę na Peyton Manning Children's Hospital at St. Vincent, by w ten sposób wyrazić wdzięczność rozgrywającemu Colts za hojne wsparcie i pracę charytatywną na rzecz dzieci.

Kibice są w szoku. - To tak, jakby twoja siostra rozwodziła się z twoim najlepszym przyjacielem - mówi cytowany przez agencję AP Marty Murphy, długoletni fan Colts, o zwolnieniu gwiazdora.

I choć Manning i Irsay twierdzą, że pieniądze nie miały znaczenia, to nikt nie ma wątpliwości, że chodzi właśnie o nie. 8 marca quarterback miał dostać 28 mln dol. jako bonus za przedłużenie kontraktu w lipcu ubiegłego roku (miał dostać 90 mln dol. w pięć lat). Właściciel Colts postanowił jednak w międzyczasie przebudować zespół (bez podstawowego rozgrywającego drużyna z Indianapolis wygrała tylko dwa mecze w ostatnim sezonie). Przed Manningiem pracę stracili wiceprezes, menedżer generalny drużyny i główny trener. Całkowicie nowy zespół będzie budowany wokół quarterbacka, którego Colts wybiorą w przyszłym miesiącu w drafcie (mają nr 1). Będzie to prawdopodobnie Andrew Luck z uniwersytetu Stanforda, któremu wróży się wielką karierę w NFL. Jego czteroletni kontrakt (taką umowę podpisują zawodnicy wybrani w I rundzie draftu) będzie kosztował Colts ok. 23 mln dolarów. Nawet biorąc pod uwagę, że Manning dostanie odszkodowanie za rozwiązanie umowy, to i tak w kasie zostanie jeszcze sporo pieniędzy, by wzmocnić zespół na innych pozycjach.

A Manning? Choć żegnał się z Indianapolis łamiącym się głosem, mówiąc, że Colts na zawsze pozostaną jego drużyną, to już przebiera w ofertach. Następnego dnia po zwolnieniu z nim lub jego agentem skontaktowali się przedstawiciele dwunastu z 32 klubów NFL.

Przed draftem w 1998 r. Colts długo nie mogli się zdecydować, czy wziąć Manninga, czy Ryana Leafa z Washington State. Wtedy przyszły gwiazdor zaprosił na spotkanie trenera oraz menedżera zespołu z Indianapolis i powiedział im: - Chciałbym grać u was, jeśli mnie chcecie. Ale jeśli nie, to obiecuję wam, będę wracał i kopał was w d... przez następne 15 lat.

Wtedy Irsay wziął Manninga. Dziś wydaje mu się, że już go nie potrzebuje, bo ma na oku kogoś nowego. Tak funkcjonuje biznes w NFL. Gene Wojciechowski, felietonista ESPN, jest przekonany, że teraz Peyton spełni swoją groźbę sprzed 14 lat. "Będzie kopał im tyłki przez następne sezony".

100 punktów Chamberlaina w meczu i inne magiczne wyczyny w sporcie

Więcej o: