Przed walką Sean Strickland (USA, 31 zwycięstw i 7 porażek) - Chamzat Czimajew (rosyjsko-emiracki zapaśnik pochodzenia czeczeńskiego, bilans: 17-1) na gali UFC 238 w Prudential Center, mocno wrzało, a zawodnicy nie szczędzili sobie "epitetów" pod swoim adresem. Strickland nazwał nawet swojego sobotniego rywala "tchórzem" i "psem". Wrogość ta wynikała z incydentu między nimi jeszcze z 2022 roku. Właśnie wtedy Strickland oskarżył Czimajewa o znęcanie się nad słabszymi, mniej doświadczonymi zawodnikami.
Teraz już przed walką sporo się działo. Czimajew kopnął bowiem Stricklanda podczas oficjalnego ważenia w czwartek. "W rezultacie UFC wzmocniło ochronę, zapewniając regularną obecność policji i oddzielne hotele dla zawodników" - pisze "ESPN".
Chamzat Czimajew w walce ze Stricklandem bronił pasa mistrzowskiego UFC w wadze średniej. Zdobył go w sierpniu ubiegłego roku w Chicago, pokonując przez jednogłośną decyzję sędziów Dricusa du Plessisa.
"Już po 15 sekundach walki słynący z najlepszych zapasów Czimajew, sprowadził Stricklanda do parteru, ale ten bronił się zaciekle przed poddaniem. Kontrola Czeczena była pełna w tej rundzie i bezapelacyjnie ją wygrał. Jednak w kolejnym starciu jego próba sprowadzenia była mało udana a upływ sił znaczący. Nie mogąc obalić Stricklanda podjął z nim walkę w stójce i rozbił mu nos, ale Amerykanin wciąż był w grze i coraz lepiej sobie poczynał. W wymianach optycznie uzyskiwał może nie przewagę, ale nie dawał się zapędzić w kozi róg. Stało się coś niemożliwego, kiedy Strickland zdobył przewagę i znalazł się z góry kontrolując Khamzata. To się nigdy nie zdarzyło w karierze mistrza wagi średniej" - pisze "Fightsport.pl".
Ostatecznie wygrał sensacyjnie Strickland niejednogłośną decyzją sędziów. Dwóch sędziów punktowało: 48-47 dla Stricklanda, a trzeci 48-47 dla Czimajewa. Według statystyk UFC Strickland miał 163 ciosów, a przegrany 115. Strickland odzyskał tytuł mistrza świata, który po raz pierwszy wywalczył we wrześniu 2023 roku, pokonując Nigeryjczyka Israela Adesanyę.
Co istotne, Strickland i Czimajew okazywali sobie szacunek podczas walki i po niej. Ten drugi po końcowym gongu, wręczył nawet pas Stricklandowi.
- Chcę przeprosić amerykańskich kibiców, muzułmanów i chrześcijan. Przyznaje, że przesadziłem, poszedłem za daleko. Szanuję was wszystkich z Czeczenii i macie wielkich wojowników. Dziś Czimajew może złamał mi nos i jest prawdziwym potworem. Chcę wam powiedzieć moi fani, że bardzo was kocham. Nie byłbym tam, gdzie jestem dziś, bez was - przyznał zwycięzca po walce.
Zobacz także: Walka roku o pas mistrza świata wagi ciężkiej! "Krew lała mu się po twarzy"
"Czimajew opuścił Oktagon natychmiast po złożeniu gratulacji Stricklandowi. Wydawał się sfrustrowany, gdy schodził z areny, zdejmując rękawice i rzucając je w tłum" - pisze "ESPN".
Dla niego była to pierwsza porażka w UFC.