9 maja podczas gali UFC 328 Jan Błachowicz miał zmierzyć się z Uzbekiem Bogdanem Guskovem. Zaplanowany pojedynek miał służyć jako rozstrzygnięcie walki z grudnia ubiegłego roku, kiedy to sędziowie nie byli w stanie zdecydować, który z zawodników zasłużył na zwycięstwo.
Niestety, ledwie kilkanaście dni przed galą Błachowicz przekazał fatalne wieści. "Sparing, ostatnia runda, niefortunna pozycja i kopnięcie w kolano. Poszła łąkotka" - napisał w mediach społecznościowych, informując o kontuzji kolana. Były mistrz UFC wagi półciężkiej o rewanżowej walce z Guskovem musiał zapomnieć.
Polak zapowiadał, że nie jest to koniec jego kariery i już zaczął działać nad jak najszybszym powrotem do pełni sprawności. 24 kwietnia Błachowicz podzielił się zdjęciem ze szpitalnego łóżka. 43-latek tydzień po odniesionej kontuzji przeszedł operację, a ledwie kilka dni później rozpoczął rehabilitację problematycznego kolana.
Zobacz też: Joshua i Fury zawalczą w "Bitwie o Anglię"! Padła data pojedynku
Dalsze plany Błachowicza nie są jeszcze znane. - Rokowania są takie, że albo wrócę na matę za tydzień, albo w najgorszym wypadku za sześć tygodni. Trzymajcie kciuki, żeby to było za tydzień, ale dowiem się wszystkiego, jak się obudzę - mówił jeszcze przed zabiegiem, cytowany przez portal MMA Rocks. Okres powrotu do zdrowia zależny był od stanu kontuzjowanego kolana.
Wydaje się jednak, że zakres przeprowadzonego zabiegu był większy, niż pierwotnie zakładany, co można wywnioskować ze słów samego Błachowicza. - Zaczynamy, Rehabilitacja Łomianki. Proces powrotu do zdrowia. To będzie moje sanktuarium przez najbliższe kilka tygodni, ale wierzę, że dadzą radę, jak zawsze, mnie naprawić - powiedział w relacji na Instagramie, a jego słowa cytują Sportowe Fakty.
Tuż po operacji Jan Błachowicz napisał w mediach społecznościowych "Jest plan, jest nowy termin" - co może sugerować, że pierwotne założenia dotyczące rewanżowej walki z Bogdanem Guskovem zostały jedynie odłożone w czasie.