Najlepszy mistrz w dziejach KSW zniszczył kolejnego rywala

Nie do zatrzymania! Phil De Fries kontynuuje najwspanialszą serię w historii federacji KSW. Anglik na gali KSW 117 w Warszawie nie dał najmniejszych szans Marcinowi Wójcikowi. Bardzo szybko sprowadził walkę do parteru, a tam w swoim stylu zmiażdżył przeciwnika i jeszcze w I rundzie zapiął duszenie. To mogło oznaczać tylko jedno.
Phil De Fries
screen

13 kwietnia 2018 roku. To jak dotąd ostatni dzień, w którym mistrz KSW wagi ciężkiej nie nazywał się Phil De Fries. Dzień później Anglik znokautował na gali KSW 43 Michała Andryszaka i przejął pas, rozpoczynając panowanie, które okazało się najwspanialszym w dziejach całej federacji. Trzynaście obron tytułu, jedenastu różnych rywali (Darko Stosicia i Tomasza Narkuna pokonywał dwa razy), osiem lat i cztery dni. Dominacja, jakiej być może nawet cały świat MMA nie widział. 

Zobacz wideo Żelazny o Lewandowskim: Robert jest dogadamy z Flickiem

Wielu próbowało, nikt nie zdołał

Kolejnym, który postanowił spróbować obalić angielskie rządy, był Marcin Wójcik. Do niedawna jeszcze zawodnik wagi półciężkiej, ale postanowił nabrać na masie i przejść do cięższej dywizji. Drogę do walki o mistrzowski pas utorował sobie, pokonując jednogłośnie na punkty Augusto Sakaia, byłego zawodnika UFC oraz jednego z rywali pokonanych wcześniej przez De Friesa. Oczywiście Anglik przystępował do tej walki w roli zdecydowanego faworyta. Niemniej Wójcik swoje argumenty też miał, głównie w szybkości oraz w pięściach (11 razy wygrywał przez KO lub TKO). 

Nie do zatrzymania. Kompletna masakra w wykonaniu De Friesa! 

De Fries dobrze wiedział, że bić się w stójce z Wójcikiem to nie jest dobry pomysł. Szybko poszedł po obalenie i skutecznie tego dokonał. Zaczęła się klasyczna dla Anglika kontrola i obijanie ciosami, a nawet jak Polak był blisko wstania, to mistrz niemal z miejsca poprawiał pozycję. Wyglądało to źle dla Wójcika, a miało być tylko gorzej. I było. Niezwykle szybko. 

Na niespełna minutę przed końcem I rundy De Fries znalazł wreszcie drogę do szyi Wójcika, której szukał od dłuższego czasu. Zapiął duszenie, a Polak nie miał wyjścia, musiał odklepać. Trzynasta skuteczna obrona tytułu Phila De Friesa i to jedna z najbardziej dominujących. Wójcik nie miał tu po prostu żadnych szans. Wielu przed nim przekonywało się, że Anglik to arcymistrz parterowej kontroli. Uwali się na tobie i albo ubije, albo udusi. Minęło osiem lat, a nikt nadal nic nie może z tym zrobić. 

Więcej o: