Wielu byłych bokserów postanawia zmienić specjalizację, wchodząc do oktagonu. Jednym z nich jest Artur Szpilka. Co więcej, były pretendent do mistrzostwa świata wagi ciężkiej federacji WBC bardzo dobrze radzi sobie po wejściu do świata mieszanych sztuk walki.
"Kolejny wspaniały bój na gali KSW 113 i wielkie chwile Artura Szpilki! Były polski pięściarz odniósł zdecydowanie najcenniejszy triumf po przenosinach do MMA i znokautował w drugiej rundzie Czecha Michala Martinka po bardzo krwawej wymianie potężnych ciosów" - tak grudniową walkę Szpilki opisywał na Sport.pl Bartosz Królikowski.
Wiadomo było, że Szpilka za niedługo ponownie wejdzie do oktagonu. Miesiąc temu zapowiedział, że w czerwcu po raz kolejny zawalczy w KSW, jednak nie zdradzał szczegółów dotyczących najbliższego pojedynku. Okazało się, że Szpilka musiał nieco zweryfikować swoje plany. Wszystko zdradziła w mediach społecznościowych federacja KSW
Zobacz też: Fatalne wieści od Jana Błachowicza! Poważna kontuzja, walki nie będzie
"Artur Szpilka w Gdyni! Pierwsze nazwisko naszej lipcowej gali" - z radością ogłosiła federacja na kilka godzin przed galą KSW 117. Już za kilka miesięcy odbędzie się siódma walka Artura Szpilki w MMA. Do tej pory wygrał pięć z nich. Pokonał między innymi Mariusza Pudzianowskiego czy wspomnianego Michala Martinka. 37-latek przegrał jedynie przed dwoma laty z Arkadiuszem Wrzoskiem.
Nie wiadomo na razie, kto będzie przeciwnikiem Artura Szpilki. Sam zawodnik zapowiadał, że zmierzy się "z rywalem z rankingu wagi ciężkiej i będzie to duże wyzwanie". 37-latek proponował rewanż Arkadiuszowi Wrzoskowi. Odrzucił jednak możliwość zmierzenia się z Markiem Samociukiem.
Przed karierą w MMA Szpilka był bokserem. Wygrał swoje pierwsze 16 walk, a w 2016 roku walczył z Deontayem Wilderem o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Przegrał przez nokaut w dziewiątej rundzie. Występy na ringach zakończył z bilansem 24 zwycięstw i pięciu porażek.