250. rocznica podpisania Deklaracji Niepodległości USA zostanie uczczona w niezwykle nietypowy sposób. 14 czerwca w oktagonie zbudowanym w ogrodzie na zapleczu Białego Domu odbędzie się gala UFC, którą oficjalnie zapowiedział prezydent Donald Trump. Wydarzenie ma pomieścić kilka tysięcy osób przy arenie walki, a kolejnych kilkadziesiąt tysięcy widzów będzie mogło obserwować hitowe starcia na telebimach zainstalowanych przed najważniejszym budynkiem w Stanach Zjednoczonych.
W karcie walk znalazło się miejsce na siedem starć. Jedno z nich zostało zorganizowane specjalnie na prośbę Trumpa, który domagał się obecności w Białym Domu Derricka Lewisa. Ten ostatecznie zawalczy z Joshem Hokitem, który podczas sobotniej gali UFC 327 w Miami pokonał Curtisa Blaydesa. Zawodników z pierwszego rzędu obserwował prezydent USA.
Trump jednak chce mieć wpływ na znacznie więcej, niż persony obecne na wydarzeniu, które stało się jego oczkiem w głowie. 79-latek wyjawił kolejną prośbę, którą skierował do prezydenta UFC, Dany White’a.
Prezydent Stanów Zjednoczonych chciałby, aby nazwa gali została zmieniona. Początkowo określano ją jako "Freedom 250", ale jeden z dziennikarzy podsunął Trumpowi inną ideę. Zamiast używania pierwotnego nazewnictwa lub tradycyjnej dla UFC numeracji, gala miałaby nosi tytuł "UFC 1776" i nawiązywać do roku, w którym podpisano Deklarację Niepodległości USA.
- To dobry pomysł. Podoba mi się. Powiem to Danie White’owi - stwierdził Trump cytowany przez Sport Bible.
- Byłem zaangażowany w wiele dużych wydarzeń, ale nigdy nie było to wydarzenie, które wzbudzałoby większe zainteresowanie niż gala UFC, która odbędzie się tuż przy drzwiach wejściowych - dodał zachwycony 79-latek.
Co ciekawe, gala będzie miała miejsce nie tylko w rocznicę uzyskania przez Stany Zjednoczone niepodległości, ale także w 80. urodziny Donalda Trumpa. Walką wieczoru będzie starcie Ilii Topurii z Justinem Gaethje. W Białym Domu dojdzie również do drugiego mistrzowskiego pojedynku – Alex Pereira zmierzy się z Cirylem Ganem.
- Jeśli będzie padać, walczymy. Jeśli będzie śnieg – walczymy. Nic nie powstrzyma tej gali. No, może z wyjątkiem piorunów. To jedyna rzecz. Wówczas musielibyśmy poczekać, aż burza minie i dopiero wtedy rozpocząć wydarzenie - stwierdził kilka dni temu Dana White w rozmowie z Adinem Rossem.