Podczas gdy w Pakistanie negocjacje pokojowe między USA i Iranem kończyły się fiaskiem, prezydent Donald Trump na gali UFC zachwycał się "pięknem" jednego z zawodników. "To nie jest poważne przywództwo" - skomentowała opozycja. Mało poważne okazują się też dotychczasowe prezydenckie zapowiedzi na temat wielkiej gali UFC w Białym Domu.
W miniony weekend, gdy oczy całego świata zwrócone były na Pakistan, gdzie ważyły się losy porozumienia pokojowego z Iranem, prezydent USA skupił się na innych walkach. Donald Trump wraz z sekretarzem stanu Marco Rubio, pojawili się w Kaseya Center w Miami, by z pierwszych rzędów śledzić galę UFC 327. Trump od dawna lubi MMA, a dzięki dobrym relacjom z największą na świecie federacją od zawsze mógł liczyć na poparcie młodej, męskiej widowni imprez tej organizacji. Z takiej miłości, zintegrowanej z interesami, narodziła się zresztą galą "UFC Freedom 250", planowana w... Białym Domu. Wygląda jednak na to, że nawet w tej materii - tak jak w świecie polityki - zapowiedzi Trumpa okazują się nic niewartą przechwalanką.