W sobotę (17 stycznia) doszło do długo wyczekiwanego pojedynku. W hali widowiskowo-sportowej Radomskiego Centrum Sportu podczas gali XTB KSW 114 Salahdine Parnasse w walce wieczoru zmierzył się z Marcinem Heldem. Pierwotnie obaj panowie mieli ze sobą rywalizować w maju poprzedniego roku, lecz wówczas Held doznał kontuzji. Parnasse po raz czwarty w historii stanął do obrony pasa wagi lekkiej. Po tym jak z ostatniego pojedynku mistrzowskiego wycofał się Held, do walki wskoczył Marian Ziółkowski. Parnasse rozbił go w drugiej rundzie i pozostał niepokonany w kategorii lekkiej.
Heldowi drogę do rywalizacji o pas otworzyły trzy zwycięstwa z rzędu. Ostatnio - w listopadzie - zdominował w parterze Ziółkowskiego. Wszyscy zastanawiali się, czy pretendent jest w stanie powstrzymać gwiazdora rodem z Francji.
Początek pojedynku wieczoru był spokojny, choć Parnasse zdołał trafić Helda w głowę lewą nogą. To był naprawdę potężny cios. W drugiej części pierwszej rundy Parnasse wyraźnie przejął inicjatywę. Zastosował kombinację ciosów w stójce. Polak był w ogromnych opałach, ale w parterze wytrzymał napór obrońcy mistrzowskiego pasa. Później panowie wstali i tempo osłabło. Wyglądało na to, że obaj chcieli poczekać na koniec pierwszej odsłony.
W drugiej rundzie Parnasse długo nie zamierzał wchodzić w walkę w parterze. Dobrze wiedział, że Held doskonale odnajduje się w tej dziedzinie. Kiedy już doszło do rywalizacji w parterze, to Held nie zrobił Francuzowi wielkiej krzywdy.
A Parnasse czekał na swoją szansę i najpierw precyzyjnie trafił w korpus, a następnie serią ciosów zamęczył Helda. Sędzia przerwał pojedynek. Francuz w wielkim stylu obronił mistrzowski pas! Czempion potwierdził, dlaczego dzierży to miano.
Wcześniej też kipiało od emocji. Tuż przed rywalizacją Parnasse'a z Heldem Arkadiusz Wrzosek (7-1) brutalnie znokautował Szymona Bajora (26-13). Wrzosek właściwie już od pierwszych sekund walki zepchnął przeciwnika do defensywy. Ten z kolei robił wszystko, by mierzyć się z faworytem batalii w parterze.
O ile jeszcze w pierwszej rundzie Wrzosek nie do końca wykorzystał swoje atuty, o tyle w drugiej odsłonie zrobił wielką rzecz. Wykorzystał zawahanie Bajora i trafił kolanem w jego głowę. To był ciężki nokaut.