Wstrząsające słowa Chalidowa. "Mało się nie spaliliśmy"

W jednym z ostatnich wywiadów zapytano Mameda Chalidowa o sprawy pozasportowe, a konkretnie o kwestie domu i rodziny. Legenda KSW przyznała, że pewnego razu niewiele brakowało, a jego dom by spłonął. - Mało co się nie spaliliśmy. Dobrze, że ja się obudziłem - przyznał w programie "Klatka po Klatce".
Mamed Chalidow
https://www.youtube.com/watch?v=h4nDfojOWQQ (Screen)

Mamed Chalidow był jedną osób, które miały wyraźny wpływ na popularność MMA w Polsce. Został legendą federacji KSW. Za pieniądze zarobione w walkach postanowił zbudować dom pod Olsztynem, położonym na zboczu przy jeziorze.

Zobacz wideo Urban nie wytrzymał! "Czy ja się nie przesłyszałem?!"

Dom Chalidowa mógł spłonąć

Jego dom był jednym z tematów rozmowy w programie "Klatka po Klatce". Chalidow dostał nietypowe pytanie, bo o blokowanie płyty indukcyjnej. Ale stała za tym historia, w której niewiele brakowało do tragedii. Dom legendarnego wojownika MMA mógł spłonąć. Przez przypadek jego kot włączył płytę indukcyjną.

- Słuchajcie, rada dla wszystkich. Jeżeli ktoś ma koty w domu, blokujcie swoje płyty indukcyjne. Ostatnio tego nie zrobiłem i któryś kot mi włączył płytę indukcyjną. Na płycie była patelnia, a w niej spaghetti. Po kilku godzinach spaghetti już nie było, tylko był dym po całej chacie w nocy - zdradził Chalidow.

Wszystko działo się w godzinach nocnych. Chalidow jednak w porę zareagował i zdołał zapanować nad sytuacją.

- Mało co się nie spaliliśmy. Dobrze, że ja się obudziłem. Poczułem dym i poszedłem na dół. Patrzyłem tam i nie wiedziałem, skąd dym idzie, bo myślałem, że się palimy. Okazało się, że te koty łaziły i włączyły tę płytę indukcyjną. To oczywiście nauczka dla nas, żeby ją blokować - przyznał.

 

Ostatnią walkę Mamed Chalidow stoczył w listopadzie 2024 r., podczas gali XTB KSW 100. Pokonał Adriana Bartosińskiego. To było jego 38. zwycięstwo w zawodowej karierze.

Zobacz też: Aż 29 mln zł z budżetu miasta dla klubu Ekstraklasy. "To jest patologia"

Dziś Chalidow czeka na kolejnego przeciwnika. - Potrzebuję mocnego przeciwnika, żeby w środku był ogień taki, żebym chciał wyjść i znowu coś sobie udowodnić - stwierdził.

Więcej o: