Janikowski brutalnie znokautowany na KSW! Padł jak mucha

Damian Janikowski (10-8) zdemolowany na gali XTB KSW 106 w Lyonie! Medalista olimpijski w zapasach z Londynu 2012 nie wytrzymał nawet dwóch minut w starciu z piekielnie mocno bijącym Laidem Zerhounim (15-9) i padł znokautowany już w pierwszej rundzie. To trzecia porażka Polaka z rzędu, a jego rywal zanotował już czwartą wygraną przed czasem w KSW.
Janikowski vs Zerhouni
fot. Screen: Canal+ Sport/Transmisja

Po raz drugi w swojej zawodowej karierze w MMA Damian Janikowski przystępował do walki po dwóch porażkach z rzędu. Brązowy medalista olimpijski w zapasach z Londynu 2012 nie zdobył pasa mistrzowskiego wagi średniej ulegając Pawłowi Pawlakowi (24-4-1) jednogłośną decyzją sędziów, a z kolei w listopadzie zeszłego roku na KSW 100 padł w drugiej rundzie pod ciosami Piotra Kuberskiego (16-1). Jeśli 35-latek chciał jeszcze raz spróbować zawojować kategorię średnią, musiał powrócić na zwycięską ścieżkę w starciu z Laidem Zerhounim (14-9).

Zobacz wideo Najstraszniejsza dzielnica. Szyldy po arabsku i apel: Więcej Yamalów, mniej eksmisji

Janikowski o pozycję w łańcuchu pokarmowym. Zerhouni o bilet do czołówki

Algierski Francuz to jedna z większych pozytywnych niespodzianek w KSW. Przychodził z przeciętnym rekordem 11-8, wydawało się, że głównie pod gale we Francji (choć debiutował akurat w Polsce). Tymczasem po czterech walkach dla KSW Zerhouni ma na koncie trzy zwycięstwa, wszystkie przed czasem i to w pierwszych rundach. Ostatnio na KSW 101 w Paryżu zgasił światło Belgowi Alainowi Van De Mercktowi (8-1). Teraz powracał do Francji, tym razem do Lyonu, a potencjalny triumf nad Janikowskim dawał mu bilet do największych walk w kategorii średniej.

Egzekucja to mało powiedziane. Janikowski bujał się po każdym ciosie

Lipiec 2022 roku. To był ostatni raz, gdy walka z udziałem Laida Zerhouniego dotrwała do 2. rundy. Można było się zatem spodziewać ostrych ataków od początku, zwłaszcza że Janikowski też bitewnego ognia nie unika. Tak też było. Zerhouni w swoim stylu napierał, a co więcej, trafiał. Polak poszedł w zapasy, ale nie przytrzymał rywala na ziemi. Francuz bił strasznie, wyprowadził piekielnie szybką kombinację i to właśnie po niej Janikowski runął na ziemię, a sędzia przerwał tę egzekucję! Minuta i 54 sekundy, tyle potrzebował Francuz, by zdemolować wrocławianina.

Kolejny brutalny nokaut Laida Zerhouniego w KSW, już trzeci, odkąd zasilił szeregi polskiej organizacji. Janikowski w stójce nie miał kompletnie nic do powiedzenia. Każdy trafiony cios rywala nim wstrząsał i gdy Francuz ekspresowo uciekł z parteru po obaleniu, stało się jasne, że ta walka nie skończy się dla Polaka dobrze. Dla Janikowskiego to trzecia porażka z rzędu i biorąc pod uwagę, że ma już 35 lat, mistrzem KSW prawdopodobnie już nie będzie, kto wie, co dalej z jego karierą. Zerhouni z kolei może powoli spoglądać w kierunku walki o miano pretendenta do pasa mistrzowskiego wagi średniej. 

Więcej o: