Mariusz Pudzianowski po raz ostatni pojawił się w klatce blisko dwa lata temu, kiedy został brutalnie znokautowany przez Artura Szpilkę na gali KSW na Stadionie Narodowym. Miał wystąpić na listopadowej gali KSW 100, natomiast niedługo przed wydarzeniem niespodziewanie się wycofał z pojedynku. - Mariusz był w tak koszmarnej formie, że przegrałby dosłownie z każdym. (...) Był w tak słabej formie fizycznej, jakby jego organizm całkowicie się poddał - mówił wówczas jeden z informatorów dla WP SportoweFakty.
Pudzianowski wrócił jednak do treningów, dlatego fani błyskawicznie wysnuli wniosek, że niebawem powróci do rywalizacji. Zaskakująco pojawiły się plotki, że nie stoczy następnego starcia w klatce KSW, gdyż prowadzi negocjacje z... Fame MMA. "Prawdopodobnie trudno mu było przejść obojętnie wobec tego, co zaproponował Fame (jak słyszeliśmy - co najmniej dwukrotność dotychczasowej stawki za walkę). Osoba z branży dodaje też, że u "Pudziana" 'faktura musi się zgadzać'"- pisał Kacper Sosnowski ze Sport.pl.
Dwa dni temu nastąpił kolejny nieoczekiwany zwrot. Brytyjski strongman Eddie Hall poinformował, że dopięty został jego pojedynek z Pudzianowskim na gali KSW 105, która odbędzie się 26 kwietnia w Gliwicach. Dodał, że chciałby wnieść do klatki 150 kilogramów. Jak się okazuje, nic nie jest jeszcze potwierdzone. "Na ten moment KSW nie udziela żadnych oficjalnych informacji na temat walki Mariusza Pudzianowskiego z Eddiem Hallem" - brzmi komunikat organizacji, który otrzymał dziennik "Fakt".
Do walki Pudzianowskiego z Hallem były już przymiarki przy okazji gali KSW 100. Nie doszło jednak do niej z powodu problemów zdrowotnych polskiego fightera. - Dosłownie wczoraj dostałem kontrakt na walkę z Mariuszem Pudzianowskim - wyjawił Hall w rozmowie z amerykańskim strongmanem, Brianem Shawem w grudniu ubiegłego roku.
Gdyby faktycznie spekulacje się potwierdziły, to kwietniowa gala KSW byłaby zdecydowanie jedną z najlepszych w ostatnich latach. Jak dotąd ogłoszono co prawda wyłącznie starcie Artura Szpilki z Errolem Zimmermanem, natomiast sporo mówi się też o walce rewanżowej Adriana Bartosińskiego z Andrzejem Grzebykiem czy kolejnych pojedynkach Arkadiusza Wrzoska i Mariana Ziółkowskiego.
A co by było, gdyby Pudzianowski zdecydował się jednak odejść do Fame MMA? Rzekomo miałby on zmierzyć się z Adrianem Ciosem oraz Natanem Marconiem w pojedynku 2 na 1. - Lubisz chłopców? To masz dwóch, Mariuszku, jak lubisz chłopaków. Bo chyba nie masz dziewczyny, prawda? Pamiętasz, Mariuszku, co zrobiłeś? Powiedziałem, przyjdzie koza do woza. No i przyszła - powiedział Marcoń.