- Mam propozycje na walki od KSW, i też od innych federacji, ale tego nie chcę. Powiedziałem, że zacząłem z KSW i przypuszczalnie z nimi skończę, jestem lojalny - mówił Sport.pl w październiku zeszłego roku Mariusz Pudzianowski, pytany o świat freak fightów. Choć w tej rozmowie nie był tak kategoryczny jak wcześniej, gdy przekazywał "że szybciej zakończy swoją karierę, niż zawalczy we freakach" to jednak ciągle wyznaczał sobie sportowy kierunek.
To dlatego działacze KSW szykowali Pudzianowskiemu kolejne walki na ten rok. W kuluarach mówiło się o dużej czerwcowej gali tej organizacji w Trójmieście, która mogłaby być pokazywana w systemie PPV, ale Pudzianowski równie dobrze mógłby zdążyć z przygotowaniami na KSW 105, które odbędzie się pod koniec kwietnia w Gliwicach. Tam zaplanowane jest już starcie Artura Szpilki z Errolem Zimermanem.
- "Pudzian" wrócił do treningów i zaczął układać wszystkie tematy sportowe. Czeka na propozycję walki. Jest plan, by pojawił się w tym roku w KSW dwukrotnie - przekazywał Martin Lewandowski w rozmowie z TVP Sport na początku lutego.
Pudzianowski zresztą o tych dwóch walkach w roku mówił nam też podczas ostatniej rozmowy.
- Te dwie gale to maksimum, bo jestem świadomy swojego ciała, swojej metryki - oznajmił 48-letni zawodnik. Co zmieniło się przez kilka tygodni, że plany na walkę w KSW zamienił na snucie planów odnośnie Fame? Taką informację jako pierwsze przekazały WP Sportowe Fakty. "Już podpisał kontrakt, albo zaraz to zrobi i zawalczy w pojedynku jeden na dwóch" - usłyszeliśmy w programie "Klatka po klatce".
Pierwszą sprawą, która nasuwa się sama, jest jego forma sportowa, a właściwie jej brak, na co wpływ może mieć też wspomniana metryka. Na jesieni Pudzianowski pierwszy raz w karierze musiał zrezygnować z walki nie przez kontuzję, ale z powodu tego, że nie był w stanie się do niej dobrze przygotować.
"Chciałem pokazać się wam od najlepszej strony na okrągłej setnej gali KSW. Obecnie nie jest to możliwe (...). Mam większe ambicje i z szacunku do kibiców nie zawalczę 16 listopada w Gliwicach. Spokojnie, nie mam kontuzji, nadal będę trenować, tylko muszę na krótki czas zwolnić obroty"- czytaliśmy w oświadczeniu.
To zwolnienie obrotów Pudzianowskiego za chwilę będzie trwało już dwa lata. Przynajmniej jeśli mówimy o rytmie cyklicznych walk. W klatce byłego strongmana ostatnio widzieliśmy w czerwcu 2023 r. podczas Colosseum 2. Na Stadionie Narodowym "Pudzian" przegrał wówczas ze Szpilką. Niepewna forma Pudzianowskiego na jesieni przed KSW 100 wpływała też na dobór jego rywala. Tego ostatecznie nie poznaliśmy, bo też legenda KSW nie była gotowa na nikogo z wymienianych oponentów, choćby Ediiego Halla, Oliego Thompsona czy Łukasza Parobca. Nie jest tajemnicą, że sprawa tego z kim walczy "Pudzian" jest też konsultowana z z nim i z jego sztabem. W KSW jednak były i dalej czekałyby na "Pudziana" wyzwania sportowe. Walczył tu przecież niedawno nie tylko ze Szpilką, ale też Mamedem Chalidowem, Michałem Materlą, czy Łukaszem Jurkowskim. Wcześniej bil się z Marcinem Różalskim czy Pawłem Nastulą. Napisał tymi walkami kawał historii MMA.
Czy teraz, walcząc w KSW, trzeba byłoby obniżyć poziom? Czy Pudzianowski dalej czuł, że coraz trudniej szykować mu się na kolejne wyzwania i ma do tego coraz mniej zapału? Siłownię lubi, biegać o poranku też, ale to jednak zupełnie co innego niż pięciotygodniowy obóz do 15-minutowej bitwy w klatce. W Fame te bitwy tak wymagające nie są, ale tam wyzwaniem jest to, co dzieje się po nich i przed nimi.
Tu dochodzimy do wątku pieniędzy. Pudzianowski finansowo jest ustawiony znakomicie. W MMA zarabia najlepiej ze wszystkich sportowców, do tego ma kilka różnych biznesów, pieniędzmi gospodarować potrafi. Prawdopodobnie trudno mu było przejść obojętnie wobec tego, co zaproponował Fame (jak słyszeliśmy - co najmniej dwukrotność dotychczasowej stawki za walkę). Osoba z branży dodaje też, że u "Pudziana" "faktura musi się zgadzać". Tu się zgadza, podobno nawet mocno przekracza milion, ale we freakach nie o samą fakturę za walkę chodzi.
- On chyba nie zdaje sobie sprawy, co go czeka na konferencjach, z jakim dojeżdżaniem będzie musiał się mierzyć - mówi nam jedna z osób, która uczestniczyła w gali Fame. - W KSW Pudzianowski spotykał się z szacunkiem, może był nawet trochę chroniony przez swój sztab czy przez dziennikarzy. Tu na dzień dobry wyleje się na niego wiadro pomyj. To naprawdę ryje psychikę, szczególnie komuś, kto nie jest do tego przyzwyczajony, czy na to gotowy. Patrząc od tej strony, to będą zatem przez niego uczciwie zarobione pieniądze, bo sama walka to pikuś, ale w Fame nie płaci się tylko za walkę - powtarza nasz rozmówca.
Te słowa mogą być szczególnie ważne, jeśli sprawdzą się medialne pogłoski o tym, z kim "Pudzian" mógłby być zestawiony na swej pierwszej walce we freakach. Miałby bić się z duetem Natan Marcoń - Adrian Cios. To dość kontrowersyjne postacie, które nie przebierają w słowach na samych konferencjach, ale i w mediach społecznościowych. Zresztą wspominana dwójka, zaczepiała Pudzianowskiego przed kamerą w grudniu ubiegłego roku na gali. Po swojemu wyzywała gwiazdę KSW na pojedynek. - Lubisz chłopców? To masz dwóch chłopców, Mariuszku, jak lubisz chłopaków. Bo chyba nie masz dziewczyny, prawda? - licytowali się. Teraz Cios zasugerował w internecie, że walki z Pudzianowskim może nie być, bo ten się "obsrał".
- Nie mam nic przeciwko galom freaków. Ale irytuje mnie rzucanie mięsem - mówił Pudzian dwa lata temu na konferencji przed swą walką z Chalidowem. Całość dostępna jest na poniższym materiale wideo. Nie tylko o rzucanie mięsem tu zapewne chodziło, ale tez cały system trash talkingów, a czasem - zwykłego hejtu.
Pytając o przymierzającego się do świata freaków "Pudziana", natrafiamy też na takie opinie, że po wypłynięciu tej informacji, on sam dostał już namiastkę tego, co mogłoby czekać go tam później, co też nieco jego wybór miało zrewidować. Jest też kwesta zwykłych sportowych kibiców, którzy docenili strongmana (a przecież niegdyś właśnie freaka w sportach walki), który przekształcił się w pełnoprawnego zawodnika MMA.
O tym, jaką postacią Pudzianowski jest dla KSW, niech świadczy fakt, że od 15 lat funkcjonował on w organizacji bez żadnej umowy. Tzn. umowy były "na gębę". Każdy każdemu ufał, a wszystkie warunki porozumień były dotrzymywane, bez większej papierologii.
- Z jednej strony dziwię się, że Pudzianowski postawił na szali lojalność i ambicje sportowe i to na finiszu swej kariery - mówi nam jeden z branżowych dziennikarzy. - Do tego też dochodzi takie ryzyko, że jak przejdzie do Fame, to nie będzie miał szansy pożegnania się z KSW i swymi kibicami na jakiejś specjalnie przygotowanej dla niego gali. To by było fajne wydarzenie - rozważa.
Inny dodaje, że na razie czeka na koniec tej historii, bo nie jest to pierwszy raz, kiedy Mariusz jest kuszony nowymi wydarzeniami. Sprawie uważnie przygląda się też Canal+ - telewizyjny partner federacji. Umowę ma podpisaną na 10 gal w roku i choć nie ma w niej nic o tym, kto na tych galach będzie występował, to strata "Pudziana" byłaby dotkliwa. Co ciekawe, według naszych ustaleń Canal+ skończyła się umowa z Fame, która była zawierana na krótkie okresy lub poszczególne gale. Na 25. galę freakowej federacji nie została parafowana. "Pudzian" może jednak zmienić siłę Fame w rozmowach nie tylko ze sponsorami, ale także telewizjami.
- Nic na tę chwilę powiedzieć nie mogę - przekazuje nam Barbara Demczuk, menedżerka sportowca. Działacze KSW też utrzymują, że na razie nie mają czego komentować. Dużo bardziej pozytywne głosy dochodzą z Fame.
Transfer definitywny? Wypożyczenie? Próba czegoś nowego jest realna. Do tej pory tylko raz Pudzianowski walczył poza KSW i to na początku swej kariery. Walkę z Timem Sylvią przegrał. W ostatnim czasie było kilku zawodników, którzy będąc w KSW spróbowali świata freak fightów. Ci, którzy swą walkę tam przegrali - jak choćby Karolina Owczarz czy Marcin Wrzosek - do KSW nie mieli powrotu.