Dla Artura Binkowskiego występ dla federacji Fame MMA był powrotem na dużą scenę po wielu latach. Przypomnijmy, że mowa o byłym reprezentancie Kanady (wyjechał tam z rodziną w wieku 13 lat) w boksie podczas igrzysk olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Dotarł tam do ćwierćfinału. W późniejszej karierze zawodowej toczył boje m.in. z Mike'm Mollo, Krzysztofem Zimnochem i Michałem Cieślakiem.
Po zakończeniu kariery życie Binkowskiego układało się różnie, choć często bardzo trudno. Nieraz siedział w więzieniu, stosował przemoc wobec byłej już żony (co przyznawał potem publicznie), a w 2023 roku przez pewien czas był nawet bezdomny. Od tego czasu wrócił jednak do Polski i wkroczył do świata freak fightów. Na gali Fame 24: Underground zmierzył się z dziennikarzem Tomaszem Majewskim, z którym wcześniej popadł w konflikt. Walka na zasadach boksu w małych rękawicach zakończyła się zwycięstwem Binkowskiego jednogłośną decyzją sędziów.
Co teraz przed Binkowskim? Nie ma raczej wątpliwości, że jeszcze zobaczymy go we freak fightach. Zaczepiał go już nawet Dariusz "Daro Lew" Kaźmierczuk, który w materiale wideo na swoim kanale na Youtube stwierdził, że wygrałby bez kłopotu. - Oglądając walkę tego Binkowskiego, dziwoląga z Tomeczkiem mogę stwierdzić, że mam go na strzała, tego Binkowskiego - powiedział Kaźmierczuk.
O te słowa Binkowskiego zapytała dziennikarka TVReklama, która przeprowadzała z nim wywiad. - Wiem, dużo oszołomów będzie mnie zaczepiać, ale może nie każdy oszołom. Ale po co mnie zaczepiać? -stwierdził Binkowski. Gdy jego rozmówczyni kontynuowała temat, zawodnik wściekł się i potraktował ją po chamsku.
- Ale ty, chcesz skończyć ten wywiad? To mi nie powtarzaj co ktoś pie***lił, jakieś głupoty! Wiem, że jesteś kobietą, c**j, mogę odejść. Na szczęście tak nie jest i póki jest kamera włączona, to mam na to wy****ne. Nikt nie będzie mi srał - powiedział olimpijczyk z Sydney.