Damian Jędrzejczyk na gali Karate Combat 51 zmierzył się z Robelisem Despaigne, czyli byłym zawodnikiem UFC z Kuby. Niestety zawodnik, którego rekord w MMA to 5-2, bardzo szybko pokazał reprezentantowi Polski swoją zabójczą siłę.
Gala organizacji Karate Combat odbyła się w czwartek 19 grudnia i niestety Damian Jędrzejczyk nie będzie wspominał tego dnia najlepiej. Wszystko dlatego, że Polak dłużej wchodził do ringu, niż trwała jego walka z przeciwnikiem z Kuby.
Tuż po starcie pojedynku Jędrzejczyk próbował wyprowadzić lewy prosty i nadział się na kopnięcie w korpus. Odsłonięty chciał jednak nadal napierać, a rywal brutalnie to wykorzystał. Kubańczyk wyprowadził zamaszysty sierpowy zza głowy, trafił w okolice ucha i posłał reprezentanta Polski na matę. Drugi cios okazał się jednocześnie ostatnim w tym starciu.
Jędrzejczyk padł na ziemię, a sędzia bez zastanowienia przerwał pojedynek. Ten trwał zaledwie cztery sekundy. "Najszybszy nokaut w historii Karate Combat autorstwa Robelisa Despaigne" - napisał oficjalny profil organizacji, publikując wideo z walki.
Fani w komentarzach są zachwyceni sposobem, w jaki 36-letni zawodnik z przeszłością w UFC wygrał starcie. "Specjalny sposób na debiut w tej lidze" - czytamy w jednym z komentarzy. "Wow, to było bardzo szybkie" - pisze kolejny z internautów. "Czy to aby nie jest najszybszy nokaut w historii świata?" - pyta inny kibic.
Despaigne udowodnił, że jego pobyt w UFC nie był przypadkiem. Zresztą Kubańczyk w najlepszej federacji świata zaczął od czterech zwycięstw, a później przegrał dwie walki i został pożegnany. Starcie z Jędrzejczykiem było dla niego pierwszym oficjalnym po odejściu z UFC.