Debiut Polki w UFC szybko zamienił się w koszmar! Nie było czego zbierać

Nie będzie miło wspominać swego debiutu w organizacji UFC Klaudia Syguła (6-2). Na gali UFC Fight Night w UFC Apex w Las Vegas nasza reprezentantka tylko przez pół rundy stawiała opór Melissie Mullins (7-1), ale gdy walka przeniosła się do parteru, została zdominowana i w drugiej rundzie rozbita przez Brytyjkę. Po walce zalana łzami przepraszała swych fanów. To ogólnie nie był udany wieczór dla polskiego żeńskiego MMA, bo swoje starcie przegrała także Karolina Kowalkiewicz (16-9).
Klaudia Syguła
fot. Screen: https://x.com/polsatsport/status/1855362651347402999 fot. Screen: https://www.instagram.com/stories/klaudiasygula/3497798567005182209/

Klaudia Syguła uchodzi za jeden z największych talentów w żeńskim MMA w naszym kraju. Jednak od dłuższego czasu miała problem ze znajdowaniem sobie wartościowych rywalek i przez ostatnie dwa lata stoczyła tylko dwie walki w formule MMA. Zawalczyła także na gali... Fame MMA w maju tego roku z byłą mistrzynią świata w boksie Ewą Piątkowską w nietypowym starciu, gdzie każda runda odbywała się na innych zasadach (kolejno boks, K-1 i MMA). Syguła rozbiła rywalkę, która nie wyszła do trzeciej odsłony pojedynku.

Zobacz wideo Kosecki nie dowierza: Jak można za niego zapłacić 100 baniek?! [To jest Sport.pl]

UFC wyciągnęło dłoń, Syguła nie mogła jej odtrącić

Mimo tej nieregularności nie zniknęła z radarów UFC i gdy z walki z Melissą Mullins na ledwie miesiąc przed pojedynkiem wycofała się Montserrat Rendon (6-1), Amerykanie postanowili dać Polce szansę, a ta nie odmówiła. Nie odmówiła mimo sporych kłopotów z wizą, bo przez zawiłości formalne do Stanów przyleciała dopiero na trzy dni przed walką, co nie jest korzystne z uwagi na jet lag. Do większego doświadczenia rywalki na wysokim poziomie doszedł więc kolejny czynnik przemawiający przeciwko Polce, ale z drugiej strony na tej walce mogła wiele zyskać, a stracić niekoniecznie.

Mullins wykorzystała każdą słabość. Smutny debiut

Niestety w samym oktagonie niespodzianki nie uświadczyliśmy. Jeszcze przez mniej więcej połowę pierwszej rundy Syguła utrzymywała walkę na nogach, a w wymianach ciosów żadna z zawodniczek nie ustępowała drugiej. Niestety gdy Mullins przeniosła walkę do parteru, wtedy zaczęła się gra do jednej bramki. Polka zostałaby rozbita najpewniej już w pierwszej rundzie, ale uratował ją jej koniec. W drugiej jednak Brytyjka szybko obaliła naszą reprezentantkę i sprawnie przeszła do dosiadu. Z tej pozycji spuściła na bezradną Sygułę mnóstwo ciosów, dodatkowo wykluczając jej jedną rękę, co uniemożliwiło obronę.

Sędzia, widząc, że Polka nic już nie zrobi, oszczędził jej nieco zdrowia i przerwał walkę po minucie oraz dwudziestu sekundach rundy drugiej. Syguła wróci z Las Vegas na tarczy, ale niemal na pewno dostanie jeszcze szansę. Jest młoda (w grudniu skończy 26 lat), wzięła tę walkę bez pełnego obozu przygotowawczego po długiej przerwie, do tego jeszcze te wizowe problemy.

Syguła załamana po walce. Kowalkiewicz poszła w jej ślady

Sama jednak była kompletnie załamana, bo króciutko po walce zamieściła na stories na Instagramie nagranie, w którym zalana łzami przepraszała fanów. - Przepraszam wszystkich, którzy mi kibicowali. Nie na to czekałam całe życie, ale taki jest sport. Wiem, że przekuję to w sukces, tylko potrzebuję czasu. Serce boli, ale nieraz przeżywałam trudne momenty i wrócę silniejsza - powiedziała Syguła.

Niestety los młodszej koleżanki podzieliła na tej samej gali Karolina Kowalkiewicz. W swojej już szesnastej walce dla UFC zmierzyła się z młodą Brazylijką Denise Gomes (10-3). Nie miała jednak większych szans z silniejszą fizycznie i zdecydowanie lepszą w stójce rywalką, która zdominowała walkę i wygrała jednogłośną decyzją sędziów (30x27, 30x27, 29x28). To druga porażka Kowalkiewicz z rzędu. 

Więcej o: