Imane Khelif została w ubiegłym roku wykluczona z mistrzostw świata w Indiach, gdyż wg organizatorów (federacji bokserskiej IBA) rzekomo miała za wysoki poziom testosteronu, a badania DNA podobno wykazały u niej obecność męskich chromosomów XY. Dowodów jednak nie przedstawiono, a Algierka kilka miesięcy później odniosła największy sukces w karierze - zdobyła złoto olimpijskie. Jej zwycięstwo wywołało jednak gigantyczne kontrowersje, a skrytykował ją choćby sam Elon Musk. - Mógłby mnie nienawidzić, gdyby chociaż mnie znał. Był okrutny wobec mnie, mojej rodziny - wyznała 25-latka.
Mimo że od zakończenia igrzysk olimpijskich w Paryżu minęły już ponad dwa miesiące, to ostatnio znów rozgorzała dyskusja na temat Khelif. Sieć obiegła informacja, że organizacja WBO rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie, a zawodniczka zostanie poddana badaniom genetycznym. Rzekomo groziła jej dożywotnia dyskwalifikacja, a ponadto może stracić medal.
Organizacja zaprzeczyła jednak tym doniesieniom. Trudno się dziwić, zwłaszcza że nie posiada jurysdykcji i zaznacza, że były one fałszywe. Podkreślono, że w ostatnich tygodniach organizacja nie miała nawet kontaktu z pięściarką, która rywalizuje w pięściarstwie amatorskim aniżeli profesjonalnym. Rzecznik MKOI Mark D. Adams również potwierdził, że to tylko wyssane z palca plotki, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. "WBO informuje, że nie testowała, ani nie zdyskwalifikowała bokserki Imane Khelif" - napisano w komunikacie.
Niedawno Algierka zamieściła w mediach społecznościowych post z życia codziennego, po którym możemy zauważyć sporą zmianę. "Oszałamiająca metamorfoza" - napisał dziennik "Daily Mail". "Nadal atakuje krytyków, którzy kwestionują płeć. Jej najnowszym uderzeniem był filmik na Instagramie, który ujawnił jej nowy, nie do poznania wygląd" - zakomunikowała "Marca". Fani również nie mogli uwierzyć w to, co widzą. "Jest piękna i urocza" - przekazał jeden z użytkowników na portalu X.
- Jestem kobietą. To kwestia godności każdej z nas. Chcę powiedzieć całemu światu, że jestem kobietą i zawsze nią pozostanę - twierdziła jakiś czas temu w rozmowie z beIN Sports. Skrytykowała też ekspertów, którzy są "wrogami sukcesu". Na koniec dodała, że w IBA ją znają i wiedzą, jak rozwinęła się przez ostatnie lata. - Teraz mój honor ponad wszystko inne - podsumowała
Podobną sytuację jak rywalki Khelif miała również Julia Szeremeta. Ta w Paryżu zaprezentowała się wyśmienicie i niewiele brakło, by sięgnęła po złoto. - Jesteśmy miłe dla siebie w ringu, ale czasem jest po prostu robota do wykonania. Mijamy się, ale raczej nie kolegujemy. Nie mam z nikim kontaktu z zagranicy, natomiast w Polsce trzymam się z naszymi zawodniczkami - wypowiedziała się na temat swojej pogromczyni Lin Yu-Ting.