Julia Szeremeta oczarowała całą sportową Polskę. Podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu sensacyjnie zdobyła pierwszy od 32 lat medal dla naszego kraju w boksie. Przegrała dopiero w finale w Tajwanką Lin Yu-Ting. Wcześniej jednak pokazywała bardzo agresywny, atrakcyjny dla oka, a co najważniejsze skuteczny styl walki, którym zdobyła uznanie kibiców. Nie każdy jednak wie, że niedługo przed olimpijskim startem 21-latka przeżyła spory kryzys.
W rozmowie z Piotrem Karpińskim w podcaście Eurosportu Szeremeta przyznała, że w czerwcu tego roku przytrafił jej się bardzo trudny moment. Stało się to na turnieju o "Złoty Pas" w rumuńskim Targu Mures. Co prawda Polka zdobyła tam brązowy medal, ale bardzo zabolała ją porażka z Włoszką Alessią Mesiano. - Poleciałam na ten turniej do Rumunii. Walka nie poszła po mojej myśli, przegrałam z Włoszką. Wiedziałam, że jestem w stanie wygrać. Przeanalizowaliśmy z trenerem, co tam poszło nie tak. Porobiliśmy badania. Wyszło, że mój organizm jest zajechany. Widać też było po mnie, że jestem zmęczona - wytłumaczyła.
Sytuacja doprowadziła pięściarkę do płaczu. Na szczęście bardzo przytomnie zachował się trener Tomasz Dylak, który po okresie bardzo ostrych przygotowań, całkowicie zmienił do nich podejście. - Zrobiliśmy tydzień przerwy i powoli wchodziliśmy do treningów. Zmieniliśmy trening siłowy, bo ja bardziej bazuję na szybkości, więc poszliśmy w szybkość. Odstawiliśmy treningi motoryczne, dźwiganie i forma weszła. A ja muszę być wypoczęta. Wtedy się czuję najlepiej - wspominała Szeremeta.
To przyniosło upragniony efekt. Polka odzyskała świeżość i znów uwierzyła we własne możliwości. Miała też okazję do rewanżu. - Potem mieliśmy obóz treningowy we Włoszech i spotkałam się z tą dziewczyną na sparingach i to już zupełnie inaczej wyglądała. Wtedy już bym tę walkę wygrała - przyznała.
Nasza srebrna medalistka zdradziła też, że zaraz po niepowodzeniu w Rumunii, trener zabrał ją na spacer i odbył ważną rozmowę. W jej trakcie przewidział to, co wydarzyło się nieco ponad miesiąc później w Paryżu. - Powiedział, że zostanę medalistką igrzysk olimpijskich, że będzie dobrze, żebym się nie załamywała, że ze wszystkiego trzeba wyciągać wnioski - wyjawiła.