31 sierpnia br. na Stadionie Narodowym odbędzie się gala FAME 22. "Będziecie świadkami największej gali freak fight na świecie i PIERWSZEJ, która odbędzie się na największym stadionie w Polsce. To będzie najmocniejsze zakończenie lata" - pisała federacja w komunikacie, ogłaszając miejsce, w którym odbędzie się kolejna gala. W walce wieczoru dojdzie do pojedynku Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka z Jarosławem "Pashą" Jarząbkowskim. "Wiecie, że z każdym wyzwaniem lubię stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej" - mówił "pasha" po ogłoszeniu walki.
Pierwotnie "Diablo" miał zadebiutować w federacji na gali FAME 19, gdzie jego przeciwnikiem miał być Arkadiusz Tańcula. Do pojedynku jednak nie doszło przez nieścisłości kontraktowe. Wcześniej "Diablo" wypowiadał się, mówiąc delikatnie, dosyć krytycznie o federacjach freak fightowych.
- W tych, tzw. walkach freak fightowych, nabiorą różnego rodzaju świństwa. Myślą, że są kuloodporni, albo niezniszczalni. Wychodzą, robią pewne rzeczy, walą się po łbach, wciągają różne rzeczy tędy czy tamtędy i to jest dla mnie chore. Nie jest mi w ogóle żal tych ludzi. Żal mi jest ludzi, którzy są wokół nich i nie mówią o konsekwencjach, jakie mogą się wydarzyć. Te wszystkie, tak zwane freak fightowe szalone organizacje, to są dla mnie ufoludki. Cyrkowcy, klauny oraz ludzie, którzy gdzieś lewitują w gwiazdach. Przytrzymało się gówno okrętu i myśli, że płynie - mówił Włodarczyk.
- Oni mają poklask u tzw. dziwnej młodzieży, która też w życiu nie poznała prawdziwego sportu i nie wie, czym jest. Jak ktoś chce się dowiedzieć, zapraszam na Chomiczówkę. Tam są trenerzy, którzy pokażą wam, z czym i jak funkcjonuje dyscyplina sportowa, jaką jest boks - stwierdził "Diablo".
Teraz "Diablo" odniósł się do tej wypowiedzi w programie Kanału Sportowego. - Ja nie mam freaka w swojej walce. Mam chłopaka, który spełnia swoje fantazje, wychodząc do mnie do walki. Jest osobą, która gra w grę, ludzie go obserwują. Nie widziałem u niego np. biegania po kasie sklepowej czy udawanie jakiegoś idioty lub kretyna - powiedział.
- Uważam, że to człowiek dojrzały i świadomy tego, co robi. To nie jest żaden freak. Gala jest freakowa, ale freakiem to jest raczej przeciwnik Tomka Adamka (Kasjusz "Don Kasjo" Życiński - red.). Jest tam wielu ufoludków, którym wydaje się w życiu, że nie wiadomo, kim są. Mnie to boli, bo ja mam trójkę dzieci - dodaje Włodarczyk.
"Diablo" stoczył ostatni zawodowy pojedynek w boksie 24 lutego br., kiedy to na gali w Białymstoku pokonał Argentyńczyka Pablo Cesara Vilanuevę przez jednogłośną decyzję sędziów.