Będzie hit z udziałem Pudzianowskiego?

Choć ostatnia walka Szymona Kołeckiego z Mariuszem Pudzianowskim zakończyła się zwycięstwem byłego sztangisty, to ten chętnie zmierzyłby się z nim jeszcze raz. Mistrz olimpijski z Pekinu od kilku tygodni ponowne trenuje MMA, choć nie ma podpisanej żadnej walki w żadnej federacji. Jest jednak głodny pojedynków w oktagonie. Ostatni raz walczył w klatce prawie trzy lata temu.

Szymon Kołecki ma na koncie 11 walk zawodowych w Formule MMA, wygrał dziesięć z nich. Ostatni raz walczył w lipcu 2021 r., kiedy na gali KSW 62 znokautował w pierwszej rundzie Akopa Szostaka.

Zobacz wideo Adamek wszedł do świata Fame MMA. "To byłby obciach"

Kołecki wraca do MMA. Chce walki z Pudzianowskim

Brakowało Szymona Kołeckiego w polskim MMA, ale wygląda na to, że szykuje się jego powrót. Zimą wrócił do treningów. Chciałby wskoczyć do oktagonu najszybciej, jak tylko się da, ale stara się podchodzić do sprawy realistycznie. Przewiduje, że wróci do klatki w ciągu kilku miesięcy.

- Od dwóch miesięcy ponownie trenuję MMA. Robię wszystko, by zwiększać obroty, ale stopniowo, by nie pogorszyć zdrowia. Jeżeli dostałbym bardzo atrakcyjną ofertę, to nawet jutro bym mógł zawalczyć. Już nie jestem nieruchomym człowiekiem, ale celuję raczej w drugą połowę roku. Najważniejsze, że trenuję bez większego bólu. Jest dobrze - mówił mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów w rozmowie z Antonim Partumem dla Kanału Sportowego.

Nie wiadomo, z kim Kołecki mógłby powalczyć. Były sztangista życzy sobie konkretnego rywala. Chciałby, by doszło do drugiego starcia z Mariuszem Pudzianowskim.

- Z tego co wiem, to Mariusz ma już zaplanowaną walkę. Życzę mu powodzenia, ale później nasz rewanż? Czemu nie? - powiedział.

Kołecki i Pudzianowski walczyli ze sobą w marcu 2019 r. na gali KSW 47. Wówczas zwyciężył Kołecki przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie. Gdyby doszło do rewanżu, to prawdopodobnie doszłoby do niego na KSW, ponieważ to jedyna federacja w Polsce, która byłaby w stanie spełnić oczekiwania finansowe obu wojowników.

Były sztangista nie wyklucza walki dla federacji freak fightów, ale jedynie za poważne pieniądze. Z jego wypowiedzi wynika, że może go zadowolić kwota ośmiocyfrowa. Ale na razie odmówiłby udziału w takich galach, nie chce psuć sobie wizerunku i opinii.

- Nie będę hipokrytą, który powie, że nigdy nie zawalczy dla freakowej federacji, bo pieniądze są jednak istotne. 700 tysięcy złotych otrzymują jednak tam zawodnicy, którzy nie są, jak by to powiedzieć, do końca sprawni fizycznie oraz intelektualnie, więc ja oczekiwałbym znacznie większej stawki. Biedny nie jestem, więc nie chciałbym niszczyć swojego wizerunku i łamać swoich zasad dla takiej kwoty. Mam nadzieję, że nie otrzymam takiej oferty - przyznał.

Szymon Kołecki ma na koncie srebro olimpijskie z Sydney i złoto z Pekinu w podnoszeniu ciężarów. Wywalczył cztery medale mistrzostw świata (dwa srebrne i dwa brązowe) oraz pięć tytułów mistrza Europy. W latach 2012-2016 był prezesem Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Podał się do dymisji po aferze dopingowej z udziałem Tomasza Zielińskiego. W tym samym roku zaczął karierę w MMA.

Czy powinno dojść do rewanżu Szymona Kołeckiego z Mariuszem Pudzianowskim?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.