Tak teraz żyje Andrzej Gołota. "Starość depcze mi po piętach"

Andrzej Gołota w 2004 r. stanął przed drugą szansą na pas mistrza świata w wadze ciężkiej IBF. Zdaniem wielu walkę z Chrisem Byrdem w nowojorskiej Madison Square Garden wygrał, ale sędziowie zdecydowali inaczej. W kontrowersyjnych okolicznościach przyznali remis. Od tego czasu minęło niemal równo 20 lat. Z tej okazji były pięściarz w rozmowie z "Faktem", podzielił się wspomnieniami i ujawnił, jak teraz mu się żyje.

Andrzej Gołota w zeszłą środę mógłby obchodzić 20. rocznicę zdobycia tytułu mistrza świata IBF. Mógłby..., bo ostatecznie pasa nie zdobył. Trzy lata po pierwszej próbie i pamiętnej ucieczce z ringu z Mikiem Tysonem dostał kolejną wielką szansę. W pasjonującej walce zmierzył się z Amerykaninem Chrisem Byrdem, a z bliska oglądali ją m.in. Lennox Lewis, Donald Trump czy właśnie Mike Tyson.

Zobacz wideo Oto, czym po karierze zajmuje się Karol Bielecki. "Potrzebowałem sześciu lat"

Tak Gołota zareagował na wspomnienie o walce sprzed 20 lat. "Wtedy byłem młody i piękny"

O wspomnienia z tamtego pojedynku poprosili Gołotę dziennikarze "Faktu". - Wtedy byłem młody i piękny, a teraz starość depcze mi po piętach - rzucił z nostalgią. Pytany, czy później zdarzyło mu się oglądać tę walkę w telewizji odpowiedział w swoim stylu. - Ciężko ją oglądać, bo długa była. Byrd mówił, że w szóstej rundzie mnie trafił, a ja nawet nie miałem rozciętego łuku brwiowego - wyznał.

Gołota stoczył wtedy bardzo zacięty bój. O jego wyniku po 12 rundach zadecydowała trójka sędziów punktowych. Sam Gołota nie czekał na werdykt i jeszcze przed nim podnosił ręce w geście triumfu. Niestety wtedy czekała na niego przykra niespodzianka. Melvina Lathan punktowała 114-114, Tony Paolillo 115-113 na korzyść Byrda, a Steve Weisfield 115-113 na korzyść Gołoty i ostatecznie przyznano remis. Kibice mieli pretensję zwłaszcza do sędzi Lathan, która jako jedyna uznała, że ostatnią rundę wygrał broniący pasa Byrd. Gdyby postąpiła inaczej, Polak wygrałby niejednogłośną decyzją sędziów.

O tamtych kontrowersjach Gołota powiedział jedynie: "Było, minęło". Opowiedział za to, jak teraz wygląda jego życie. - Chodzę codziennie do gymu (na siłownię - przyp. red.). Tam godzinę ćwiczę. Ale rękawic bokserskich już nie zakładam. Do tego dwa razy dziennie po godzinie chodzę z pieskiem. Misiu lubi spacerować, więc trochę ruchu mam. Dzieci już uciekły z domu, dobrze, że pies został - zakończył.

Czy sędziowie 20 lat temu skrzywdzili Andrzeja Gołotę?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.