Adamek nie owija w bawełnę. "Leszcze z nabitymi rekordami"

18 maja Tomasz Adamek wystąpi na gali FAME MMA 21, gdzie w walce wieczoru zmierzy się z Patrykiem "Bandurą" Bandurskim. To będzie pierwszy z dwóch pojedynków Adamka we freak fightach dla tej organizacji. 47-letni pięściarz ma swoje przemyślenia na temat freaków, którymi podzielił się w wywiadzie dla Interii i porównał te walki MMA do boksu. - Boks na wysokim poziomie był, jest i będzie - przekazał krótko Adamek.
DLOKR
fot. Kuba Ociepa / Agencja Wyborcza.pl

Przez lata Tomasz Adamek (53-6, 31 KO) był zawodowym pięściarzem. Polak był mistrzem świata IBF i WBO w wadze junior ciężkiej, a także WBC w wadze półciężkiej. Swoją ostatnią walkę w ringu stoczył w październiku 2018 r. w Chicago, kiedy przegrał w drugiej rundzie przez KO z Amerykaninem Jarrellem Millerem (26-1, 22 KO). Ostatnio Adamek wystąpił na gali XTB KSW Epic, na której pokonał Mameda Chalidowa. Legenda KSW była zmuszona zakończyć walkę po trzeciej rundzie ze względu na kontuzję ręki.

Zobacz wideo Trener Błachowicza zabrał nas na trening. „Lepiej nie trenujcie bez śniadania"

Teraz przed Adamkiem debiut we freak fightach na gali FAME MMA 21, gdzie zmierzy się w walce wieczoru z Patrykiem "Bandurą" Bandurskim. Do walki dojdzie jednak w boksie w dużych rękawicach, a nie w małych, jak do tej pory spekulowano. - Nie wiem, co się wydarzyło po walce Tomasza z Mamedem. Myślę, że predyspozycja Tomasza pozostawiła wiele do życzenia i ta formuła została zmieniona. I usłyszałem, że albo bijemy się w dużych, albo wcale - przekazał "Bandura" w rozmowie z "MMA - bądź na bieżąco".

Gala FAME MMA 21 odbędzie się w sobotę 18 maja w Gliwicach. To nie będzie też jedyna walka Adamka we freak fightach, ponieważ jego kontrakt z FAME zakłada dwa pojedynki dla organizacji.

Adamek nie ma wątpliwości. Chodzi o przyszłość freaków. "Dzisiaj jest boom"

Adamek udzielił wywiadu Interii, w którym wypowiedział się m.in. na temat przyszłości freak fightów. Jego zdaniem moda na freaki w Polsce szybko się skończy. - To się skończy. Tak samo było z boksem, cofnij się do początków, czy nawet jeszcze kilkanaście lat temu, gdy nagminnie ściągane były do Polski "ogórki" na przykład z Węgier. Ludzie wtedy przychodzili i się cieszyli, że wygrywają nasi zawodnicy. Po latach ludzie stali się już bardziej świadomi. To powodowało, że z każdą galą ubywało kibiców, bo odkryli, że rywale to "leszcze" z nabitymi rekordami - powiedział.

- Poziom sportowy, prędzej czy później, musi się zgadzać. Dlatego dzisiaj jest "boom" na freaki, bo to jest nowe, ale uważam, że to potrwa chwilę i dobiegnie końca. A boks na wysokim poziomie był, jest i będzie - dodał Adamek.

Adamek zadeklarował, że nie będzie się zachowywał tak, jak potrafią niektórzy zawodnicy FAME w trakcie konferencji. - Mnie samego nieraz prowokowali, wciągali w różne pyskówki, ale ja tylko się uśmiechałem. I teraz zamierzam reagować niezmiennie, choć jeszcze nie wiem, jak "Bandura" będzie się zachowywał. Mnie cyrki nie interesują, ja koncentruję się na widowisku w walce, tutaj chcę pokazać wszystko, co mam najlepsze. Mam zamiar pokazać klasykę boksu i wymianę ciosów, a to wszystko poprzeć optymalnym przygotowaniem - wyjaśnił były mistrz IBF, WBO i WBC.

A po co Adamkowi walka z "Bandurą" w FAME? - Jeśli mówimy o poważnym sporcie, to ja swoje już zrobiłem i zdobyłem więcej niż myślałem. Sam Mateusz Borek zadzwonił do mnie po jakimś czasie i mówi: "chodź, bo mój kumpel Rafał Pasternak (jeden z szefów FAME - red.), a znamy się bardzo dobrze. Tam zawalczymy na freakach, są trzy rundy". No i podpisaliśmy kontrakt na dwie walki. Oferta, słuchaj, bardzo, bardzo, baaaardzo dobra. No to mówię: "głupi by tego nie wziął" - przekazał Adamek.

Do tej pory "Bandura", a więc najbliższy przeciwnik Adamka, w roli zawodnika FAME pokonał już Alana "Alanika" Kwiecińskiego oraz Piotra "Szeli" Szeligę w boksie w małych rękawicach.

Więcej o: