Choć pojedynek pomiędzy byłym mistrzem KSW a mistrzem świata w boksie wzbudzał ogromne zainteresowanie fanów, to zakończył się jednym wielkim niedosytem. "Zdecydowanie Tomek nie miał szybkich nóg i nie mógł złapać Mameda" - przekazał dziennikarz Maciej Turski. Bardzo szybko po tym starciu zaczęto spekulować nt. potencjalnego rewanżu. I padła nawet konkretna propozycja.
Pojedynek Chalidow - Adamek rzekomo rozbił bank, a ponadto przyciągnął rekordową frekwencję, gdyż ustawiono nowy rekord sprzedanych PPV. - Mogę powiedzieć, że jest to trzykrotność naszego najlepszego wyniku - zdradził współwłaściciel KSW Martin Lewandowski. Dodał, że już zostały poczynione pierwsze kroki ws. rewanżu. "Gdyby Adamek dał mu rewanż, to Mamed chętnie by go przyjął" - wyjaśnił dziennikarz Andrzej Kostyra, cytując Lewandowskiego.
Jak się okazuje, Adamek ma jednak teraz inne plany. - Dzwonił do mnie Mamed parę dni temu i mówi: Tomasz, zróbmy to jeszcze raz. Odpowiedziałem mu, że wszystko fajnie, tylko teraz jest kolejka, bo ja mam dwie walki na Fame MMA. Musi stanąć zatem w oczekujących. Każdy chce zarabiać, każdy chce walczyć. Chętny jest na rewanż, ale ja się skupiam na razie na najbliższych pojedynkach - powiedział w rozmowie z Kostyrą.
Mimo że wielu kibiców i ekspertów uważa, że nie był to dobry pojedynek w wykonaniu Adamka, to on ma inne zdanie na ten temat. - Łatwe pieniądze, bo nie było wielkiej roboty - oznajmił. I choć Chalidow nie zdążył jeszcze odpowiedzieć na jego słowa, to w obronę "kolegę po fachu" wziął były mistrz UFC i KSW Jan Błachowicz.
"Tomek... ale Mameda to ty szanuj chopie. Przyszedłeś odcinać kupony do domu, który on pomógł zbudować. To, że wybrałeś boks, oznacza, że nie miałeś potrzeby odklepać. Szanuj drugiego sportowca, bo Ciebie przestaną szanować i nie zachowuj się jak biały miś z Krupówek" - zakomunikował.
Na ten moment nie wiadomo, kiedy Chalidow, jak i Błachowicz stoczą kolejny pojedynek. Pewne jest, że już 18 maja do klatki Fame MMA wyjdzie za to Adamek, aby zmierzyć się z Patrykiem "Bandurą" Bandurskim.