Nazwał Tomasza Adamka "czereśniakiem". Teraz twierdzi, że osiągnął swój cel

Podczas gali KSW Epic doszło do długo wyczekiwanej walki Tomasza Adamka z Mamedem Chalidowem. Ostatecznie były mistrz świata federacji IBF i IBO wygrał, ale pojedynek zawiódł oczekiwania ekspertów i kibiców. Albert Sosnowski w ogóle się nie hamował i stwierdził, że tak słabej walki na KSW jeszcze nie widział, a walczących nazwał "czereśniakami". Teraz się tłumaczy. "Chciałem sprowokować" - mówi.

Najwięcej do życzenia pozostawiała postawa Tomasza Adamka. To Chalidow wyglądał pewniej i jest duża szansa, że gdyby nie doznał kontuzji ręki w trzeciej rundzie, to mógłby cieszyć się z ostatecznego zwycięstwa. Pokazywały to nawet karty punktowe opublikowane przez KSW.

Zobacz wideo Udane dla Polaków AMŚ w łyżwiarstwie szybkim w Hamar. Luiza Złotkowska: To było wyzwanie po zakończeniu kariery sportowej, żeby zostać w świecie sportu

Nazwał Tomasza Adamka "czereśniakiem". Teraz tłumaczy co miał na myśli

Walka zawiodła licznych ekspertów i kibiców, którzy zdecydowali się ją obejrzeć. Niezadowolenie w mediach społecznościowych zdecydowanie wyraził pięściarz Albert Sosnowski. - "Tak słabej walki to jeszcze nie widziałem na KSW. Takiego Tomka to ja lewą ręką robię. KSW, zgłoś się. Ecie-pecie i po Tomku" - pisał. - "Dwóch naraz ze mną, tych czereśniaków. Żenada, ja nawet się lekko nie spocę, obijam dwóch naraz. Mati (Mateusz Borek - red.), dawaj tych czereśniaków, daj zarobić" - dodawał następnie. Sugerował też, że walka była ustawiona.

Teraz pięściarz tłumaczy się z tych słów na łamach "Przeglądu Sportowego". Wyjaśnia, że chciał jedynie... zwrócić na siebie uwagę.

- To pół żartem, pół serio. To był dzień z galą boksu i galą MMA, więc chciałem trochę sprowokować swoimi komentarzami. Różnie to zostało odebrane. Chciałem zrobić trochę szumu. Patrzyłem na tę galę i walkę trochę urywkami. Wydawało mi się, że zrobią to bardziej nie na sportowo, tylko bardziej towarzysko i będzie to lepiej wyglądać. Oglądając, nie widać było, żeby byli w super formie, więc po prostu tak sobie wystrzeliłem, żeby zwrócić na siebie uwagę. Natomiast nic co napisałem, nie było personalne - powiedział.

Sosnowski kontra Adamek we freak fightach? "Szukałem prowokacji"

Niedawno Albert Sosnowski zadebiutował na gali freak-fightowej Clout MMA. W październiku wygrał z Remigiuszem Gruchałą. Już w maju Tomasz Adamek ma zadebiutować w Fame MMA. I Sosnowski przyznaje, że chciałby z nim wejść do klatki.

- Jestem teraz zawodnikiem we freak-fightach, a Tomek idzie teraz do Fame MMA, więc chciałem pobudzić publikę do tego, żeby może chcieli zobaczyć naszą konfrontację. Tym bardziej że Tomek zgadza się na zasady bokserskie. Tylko w rękawicach do MMA, bo te bokserskie w klatce nie za bardzo się sprawdziły. Można by było zrobić naprawdę mocną walkę. W tych moich komentarzach szukałem bardziej prowokacji i może z perspektywy czasu było to niepotrzebne - przyznał. 

Na razie nie wiadomo jeszcze kto będzie rywalem Tomasza Adamka na majowej gali Fame MMA. - Jak to Tomek mawia, zdecydują dutki, czyli za kogo będą chcieli najwięcej zapłacić - mówił Mateusz Borek w rozmowie z Goniec SPORT.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.