Tak mafia wpływała na boks w czasach Gołoty. Andrzej Kostyra odsłania kulisy

- To były czasy, gdy ci wszyscy mafiozi kręcili się koło boksu, ale nie tylko w Polsce - tak lata 90. i czasy wielkich sukcesów Andrzeja Gołoty wspominał dziennikarz Andrzej Kostyra. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" dał mocny przykład, w jaki sposób mafia ingerowała w ówczesny boks. Zdradził też, dlaczego nigdy nie napisał książki o Andrzeju Gołocie.

Andrzej Kostyra - legendarny polski dziennikarz i komentator sportowy, specjalizujący się boksem. To on relacjonował z bliska pamiętne walki Andrzeja Gołoty jako korespondent Telewizji Polskiej, a później Wizji Sport. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" przypomniał nieco o tamtych czasach. Nie zabrakło wątków mafijnych.

Zobacz wideo Adamek: Dostałem dobrą ofertę i wróciłem do pracy

Tak mafia wpływała na polski boks. Andrzej Kostyra zdradza: To były inne czasy

Okazuje się, że wpływy mafii w tamtejszy boks były bardzo rozległe. Do tego stopnia, że dotyczyły nawet praw telewizyjnych. - To były czasy, gdy ci wszyscy mafiozi kręcili się koło boksu, ale nie tylko w Polsce. Kojarzy pan "Orzecha" (Zbigniewa B., herszt wielkopolskiego gangu - przyp. red.)? Wykupił prawa do transmisji telewizyjnych pojedynków Gołoty. To były dwie, trzy walki. Już nie pamiętam, który to był pojedynek, ale na pewno w Las Vegas, bo polecieliśmy i komentowaliśmy wspólnie z Jurkiem Kulejem. "Orzech" sprzedał te prawa telewizyjne nieistniejącej już Wizji Sport. To były inne czasy - wspominał dziennikarz.

Kostyra zdradził też, że wspólnie z Januszem Pinderą miał pomysł, aby napisać książkę o Andrzeju Gołocie. Przeciwstawiła się jej jednak... żona pięściarza, Mariola. Dziennikarz wyjaśnił, że książka wymagałaby opisania kilku niewygodnych historii. - Przykładem jest przyjaźń Andrzeja z "Pershingiem" (Andrzejem Kolikowskim - liderem gangu pruszkowskiego - przyp. red.), ukrywanie go przez "Pershinga", działalność Gołoty na skraju legalności w tych czasach, kiedy był biednym człowiekiem. Tego nie można byłoby opisać bez współpracy z Andrzejem - tłumaczył.

Kostyra mówił o znajomości z Gołotą. Nagle ujawnił: Zeznawałem w procesie przeciwko Masie

Sam Kostyra przez znajomości z Gołotą również w pewnym stopniu zmuszony był obcować ze środowiskiem mafijnym. - Byłem z nim w bardzo dobrych kontaktach, zeznawałem na jego korzyść w procesie przeciwko "Masie" (Jarosławowi Sokołowskiemu - członkowi gangu pruszkowskiego - przyp. red.), który oni wnieśli. Ale nie chcieli tej książki - wyjaśnił.

Sam Gołota również miał być przeciwnikiem tamtej publikacji. Kostyra usłyszał od niego: "Gdybym zdobył mistrzostwo świata, byłoby o czym gadać". Na pytanie, czy dzisiaj pięściarz mógłby się otworzyć, stwierdził, że teraz to bez znaczenia. - Nawet jak się otworzy, to nie będzie już to, co mogło być. Pokolenie ludzi, którzy znali Gołotę, fascynowali się nim, zarywali noce, by oglądać go walczącego w ringu, powoli odchodzi w zapomnienie - podsumował.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.