Sobotnia gala rozpoczęła się od zwycięstwa Szymona Karolczyka (6-3, 4 Sub) z Arturem Krawczykiem (4-4, 2 KO, 1 Sub) przez poddanie (trójkąt rękoma). Warto też odnotować triumf Marka Samociuka (5-4, 2 KO). Polski ciężki pokonał O?egsa Jeme?janovsa (11-5, 5 KO, 1 Sub) przez TKO w drugiej rundzie. Szczególnie mogły się podobać niskie kopnięcia zawodnika z Uniq Fight Club.
Na Torwarze popisał dała też Ewelina Woźniak (8-2, 3 KO, 3 Sub), która pokonała Alexandrę Tonchevą (5-4-1, 1 KO, 1 Sub) przez poddanie w drugiej rundzie. Ale i tak wszyscy kibice byli w szoku, że Tonchevą w ogóle przetrwała pierwszą rundę.
Na nokaut z prawdziwego zdarzenia trzeba było czekać do starcia ukraińsko-brazylijskiego. Oleksij Poliszczuk rywalizował z Werllesonem Mertinsem. Trudno było wskazać faworyta, bo Brazylijczyk dysponuje potężnym ciosem i słynie z twardej szczęki, zaś Ukrainiec jest niezwykle wszechstronnym zawodnikiem, który nigdy się nie męczy. Poliszczuk nieoczekiwanie zgasił światło rywalowi ciosami prostymi.
- Takim prostym nękał swoich rywali Witalij Kliczko - - zagaił po wygranej Mateusz Borek.
- Jestem w szoku, bo nie wierzyłem w swoją stójkę. Trener mi mówił "dawaj, atakuj tym lewym prostym". Spróbowałem i wygrałem - powiedział