Jeszcze rok temu w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim Marianna Schreiber zarzekała się, że nigdy nie zobaczymy jej na freak fightowej gali. Najwyraźniej wynagrodzenie za walkę wpłynęło na jej decyzję, gdyż pod koniec grudnia żona polityka PiS zadebiutowała w oktagonie podczas Clout MMA 3 Santa Clout. Schreiber pokonała Monikę "Najlepszą Polską Dziennikarkę" Laskowską po trzech rundach, w których zaprezentowała się znacznie lepiej od rywalki.
Po zakończeniu pojedynku Marianna Schreiber chętnie udzielała się w mediach społecznościowych, chwaląc się wygraną w debiucie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jej wpis, który pojawił się na Twitterze w poniedziałkowy wieczór. 31-latka twierdzi, że pierwsze zwycięstwo we freak fightach wystarczyło, aby odezwała się do niej... organizacja UFC.
"Zaprosili mnie do UFC" - napisała w Nowy Rok Schreiber, dodając emotikony przerażenie i wzruszenia. W komentarzach internauci z przymrużeniem oka zareagowali na te zaskakującą informację. Nie brakowało ironicznych odpowiedzi. "Nie pomyliłaś z KFC?" - zapytał jeden z nich. We wtorek Schreiber opublikowała kolejny post. Tym razem dodała grafikę, na której widnieje jej podobizna z pasem najbardziej prestiżowej federacji sportów walki na świecie.
"Dzień dobry. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze. Uwielbiam Was. To dopiero przed nami, ale doceniam" - czytamy. Nie wiadomo, czy w wieściach przekazanych przez 31-latkę jest, chociaż ziarenko prawdy, jednak trzeba przyznać, że taka deklaracja jest dosyć odważna. Jednocześnie bardzo wątpliwe jest to, aby UFC faktycznie zaprosiło Mariannę Schreiber w swoje szeregi.
Niedługo po wygranej z Moniką Laskowską Marianna Schreiber zmierzyła się z krytycznymi komentarzami, które dotyczyły jej udziału we freak fightach. 31-latka zaczęła pisać o pieniądzach, jakie otrzymała za pojedynek w organizacji Clout MMA.
"Możecie mnie wyzywać, wyśmiewać, hejtować, poniżać, nazywać najgorszymi, ale w konsekwencji to mi chciało się ruszyć tyłek z kanapy i zarobić w 10 minut więcej niż ten, który mnie tutaj wyzywa, w kilka lat. Trochę szacunku do siebie nawzajem. To nie boli. Pozdrawiam serdecznie" - wypaliła w mediach społecznościowych.