Za Tomaszem Hajtą druga walka w formule MMA. Emerytowany piłkarz po raz pierwszy wszedł do oktagonu 29 sierpnia, kiedy zmierzył się ze Zbigniewem Bartmanem. Jego debiut nie był udany, bowiem przegrał z byłym siatkarzem przez duszenie zza pleców. Kilka miesięcy później miał okazję na rehabilitację, ale jej nie wykorzystał. W drugiej walce (29 grudnia), a konkretniej w main evencie podczas Clout MMA 3, musiał uznać wyższość absolutnego debiutanta, czyli Jakuba Wawrzyniaka. Tym razem Hajto przegrał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie.
- Wszystkiego się spodziewałem w tej walce. Nie wszedłem dobrze w drugą rundę, przetrwałem gorsze momenty, a potem poszło - mówił Jakub Wawrzyniak w wywiadzie w oktagonie.
Jeszcze przed rozpoczęciem piątkowej gali Clout MMA do niecodziennej sytuacji doszło w trakcie wywiadu Tomasza Hajty. Były zawodnik FC Schalke 04 po panelu konferencji był gościem kanału "MMAPLtv". Były reprezentant Polski, a obecnie ekspert telewizyjny opowiadał m.in. o swoich odczuciach przed zbliżającym się pojedynkiem.
W tym samym czasie odbywała się konferencja promująca galę, w której brali udział Denis "Bad Boy" Załęcki oraz Natan "Bóg Estetyki" Marcoń. Ich głośna wymiana zdań mocno zdekoncentrowała Tomasza Hajtę, który nie był w stanie kontynuować rozmowy z dziennikarzem. W pewnym momencie prowadzący wywiad poddał się i powiedział: "Przerywamy wywiad, bo awantura jest bardzo duża". - Nie gniewajcie się - skwitował Hajto.
Jak się później okazało, Natan Marcoń zaczął kopać w specjalną klatkę do "face to face", czym rozpętał wielką awanturę. - Zawiasy konstrukcji okazały się na tyle wątłe, że pleksi po kilku sekundach nie wytrzymała. Zawodnicy rzucili się sobie do gardeł, po czym rozpętała się wojna - pisał Michał Chmielewski ze Sport.pl.