Kompromitacja Załęckiego w Clout MMA. Kolejny cios

Denis Załęcki po raz kolejny fatalnie zaprezentował się na gali Clout MMA. Nie dość, że przegrał pojedynek z Patrykiem "Wielkim Bu" Masiakiem, to został ośmieszony przez Natana Marconia. Uważający się ciągle za wiernego kibica Elany Toruń zawodnik zdradził, że "siadła głowa". Nieoczekiwanie po gali wymowne oświadczenie w jego sprawie zamieścili w mediach społecznościowych fanatycy toruńskiego klubu.
Denis Załęcki Clout MMA 3
fot. screenshot YT https://www.youtube.com/watch?v=wa-_eXeW3Ro

Piątkowa walka z Masiakiem miała być dla Załęckiego dużo łatwiejsza, niż jego ostatnie pojedynki. Kiedy przegrywał starcia z Arturem Szpilką, Pawłem Tyburskim czy Danielem Omielańczukiem, to usprawiedliwiał się klasą sportową rywali. Nie mógł za to użyć takiej samej wymówki po walce z "Wielkim Bu", ponieważ jego rywal nie jest zawodowym sportowcem i dopiero zaczyna karierę we freak fightach. Nie dość jednak, że Załęcki poległ, to po raz kolejny totalnie się skompromitował.

Zobacz wideo "Ten sezon jest dla nas koszmarny". Łukasz Kaczmarek po ostatnim meczu w 2023 roku

Tuż po zakończeniu starcia zrzucił winę za porażkę na... problemy mentalne. - Nie ma co pi*****ić, głowa siadła. Tak jak mogę Wam powiedzieć, na ulicy jest w stu procentach walki wszystko do końca, wszystko zawsze wygrywam, czy teraz, czy zaraz, to wychodzę do klatki i nie wiem, co się dzieje - przekazał. 26-latek zawsze konsekwentnie zaznaczał, że należy do stowarzyszenia fanatyków Elany Toruń, biorąc udział w "ulicznych walkach".

Kibice Elany Toruń nie wytrzymali. Wymowne oświadczenie ws. Denisa Załęckiego

Następnego dnia po gali Clout MMA 3 kibice toruńskiego klubu zamieścili w mediach społecznościowych wymowne oświadczenie nt. Załęckiego. "Od dłuższego czasu staramy się w internecie nie publikować za dużo treści, ale są sytuacje, które wymagają zabrania głosu z naszej strony!" - rozpoczęto.

"Denis Załęcki to chłopak, który faktycznie niegdyś reprezentował Młodą Elanę i nasze trybuny. (...) Później Denis jednak m.in. z chęci zarobku i zapewnienia godnej przyszłości swojej córeczce, wszedł w ten cały świat freak fightów, stał się rozpoznawalny w całej Polsce, co niekoniecznie jest dobre będąc aktywnym fanatykiem i poniekąd sam wybrał dla siebie inną drogę! Wtedy też, jak sam mówi, odbił od naszego świata kibicowskiego! " - kontynuowano.

"Na dzień dzisiejszy jedyne co łączy Denisa z Elaną to jego tatuaże, wspomnienia i kilka prywatnych kontaktów z osobami od nas! Powyższą treścią chcemy jasno dać do zrozumienia, że Denis obecnie nie jest już reprezentantem naszej ekipy i nie chcemy, aby jego walki, wywiady i działania prywatne były kojarzone z grupami kibicowskimi Elany Toruń! Tyle w temacie!" - podsumowano.

Niedługo po zakończeniu pojedynku z Masiakiem Załęcki miał zmierzyć się z Natanem Marconiem. Miał, ponieważ walka zakończyła się... w 1. sekundzie starcia, kiedy jego rywal "odklepał" bez zadanego nawet ciosu. 

Więcej o: