Stanowski reaguje na kompromitację Fabijańskiego. "Wyszedł na piz**, ale..."

"Walk nie oglądam, ale obserwując media społecznościowe to chyba Sebastian Fabijański wygenerował największe emocje" - napisał Krzysztof Stanowski. Dziennikarz skomentował ostatnią walkę aktora, w której ten wyszedł z oktagonu po zaledwie dziesięciu sekundach. W sumie w trzech walkach zarobił już około półtora miliarda złotych.

"Skończyło się totalną kompromitacją i zawodem kibiców, bo Gola ostatecznie stoczył walkę tylko z Olejnikiem. Fabijański niemal od razu położył się w oktagonie. Po niezbyt mocnym ciosie Wardęgi, który po chwili dołożył jeszcze jeden. Już w parterze - też niezbyt mocny, ale przy tym również niedozwolony, bo walka była zakontraktowana w boksie - za co Wardęga został zdyskwalifikowany" - tak "walkę" z udziałem Sebastiana Fabijańskiego opisywał Bartłomiej Kubiak ze Sport.pl.

Zobacz wideo Wielka miłość w polskim boksie. "Cicha woda brzegi rwie"

Trzeba jedno Fabijańskiemu przyznać - na galach Fame stoczył trzy walki i wszystkie przegrał. Łącznie (w trzech walkach) spędził w oktagonie 93 sekund. Pobyt w Fame MMA był dla niego jednak strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o zarobki. Kilka miesięcy ujawniono jego kontrakt. Według medialnych doniesień Fabijański za walkę dostaje około 500 tys. zł, co oznacza, że na jego konto wpłynęło 1,5 mln zł. Według tych danych można wyliczyć, że za każdą sekundę w oktagonie zarobił ponad 16 tys. zł.

Na Fabijańskiego spadła ogromna krytyka za zepsucie walki wieczoru. Krytykowali go zarówno zawodnicy i włodarze Fame, a przede wszystkim kibice, którzy zapłacili nawet 40 złotych za dostęp do transmisji w systemie pay-per-view. 

Krzysztof Stanowski wprost o zachowaniu Sebastiana Fabijańskiego. "Znajmanił się"

Nie brakuje jednak głosów, które doceniają pewną przedsiębiorczość aktora. "Z kogo się śmiejecie, skoro to Wy zapłaciliście PPV za tę żenadę. A co do niego- wspaniała kreacja aktorska. W kilkadziesiąt sekund (łącznie), bez uszczerbku na zdrowiu zarobił ok 1,5 miliona od takich jak Wy" - napisał na Twitterze (X) Wojciech Cłapiński. Jego wpis ma już ponad 630 tysięcy wyświetleń i odniósł się do niego Krzysztof Stanowski, który stwierdził, że Fabijański zarobił na swoją gażę. 

"Walk nie oglądam, ale obserwując media społecznościowe to chyba Sebastian Fabijański wygenerował największe emocje. A jako że to właśnie za emocje się płaci, można zaryzykować stwierdzenie, że zarobił na swoją pensję. Wprawdzie plan miał zapewne taki, by zarobić na nią poprzez manifestację męskości i siły, a wyszedł trochę na pi***, ale koniec końców dostarczył produkt: wykreował postać, z której ludzie się śmieją, drwią i której nie lubią. Zgaduję, że takie postaci też są w tego typu rozrywce potrzebne. Nie planował nią być, wyszło samo, niestety się znajmanił [zachował jak Marcin Najman - przyp. red.], ale na szczęście ma powrót do tego, w czym jest dobry, czyli aktorstwa. Czego mu życzę" - ocenił Stanowski. 

Sebastian Fabijański tłumaczył się ze swojej postawy

- Głupieję w tym oktagonie. Dzieją się tam dziwne rzeczy. Jakby urywał mi się film - w ten sposób Fabijański tłumaczył swoje niezrozumiałe zachowanie podczas walk na Fame MMA. Dodawał, że jego zdaniem i tak trzeba mieć trochę odwagi, żeby wejść do oktagonu przy pełnej widowni.

Więcej o:
Copyright © Agora SA