Rosyjska agresja na Ukrainę sprawia, że większość sportowców tego kraju musi zadowolić się rywalizacją na rodzimym podwórku. W niektórych dyscyplinach zakaz startów dla Rosjan został jednak uchylony. Przykładem może być sambo, czyli sztuka walki, która łączy techniki judo oraz regionalnych zapasów z terenów ZSRR.
Reprezentanci Rosji przygotowują się obecnie do startu w mistrzostwach świata w tej dyscyplinie. Walka o medale w 21 kategoriach wagowych odbędzie się w dniach 10-12 listopada w Erywaniu. Kadra kraju agresora jest już w Armenii. - Reprezentacja Rosji przyjechała do Erywania i już się zadomowiła. Nastrój jest świetny, świeci tu słońce. Przez najbliższe dwa dni przed rozpoczęciem turnieju planujemy zobaczyć, gdzie będzie odbywała się rywalizacja, aby się przygotować. Musimy też znaleźć wagę, niektórzy zawodnicy nadal muszą popracować nad osiągnięciem odpowiedniej wagi - podsumował Dmitrij Troszkin w rozmowie z RIA Novosti.
Trener reprezentacji Rosji odniósł się również do ustaleń, że do walki o medale powrócą reprezentanci Ukrainy. Ich nazwiska znalazły się na listach zgłoszeniowych i mówi się, że w czwartek mają przybyć do Erywania. - Nie mieliśmy żadnych pytań dotyczących tej sytuacji. Sambo jest poza polityką. Wszyscy jesteśmy tutaj braćmi, robimy to samo - podsumował.
Ukraińcy, ze względu na udział zawodników z Rosji i Białorusi, zbojkotowali dwie poprzednie imprezy mistrzowskie. Nie wystąpili podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy w Serbii oraz zrezygnowali z udziału w mistrzostwach świata w Kirgistanie.