O Macieju Sulęckim zrobiło się głośno już w 2014 roku, kiedy sensacyjnie znokautował Grzegorza Proksę na gali Polsat Boxing Night. Cztery lata później przegrał minimalnie na punkty z Danielem Jacobsem, byłym mistrzem świata. Polak pokazał się jednak ze świetnej strony i udowodnił, że należy do czołówki wagi średniej. W 2019 roku niepokonany Demetrius Andrade pokazał jednak Sulęckiemu miejsce w szeregu.
I choć wychowanek Gwardii Warszawa wygrał trzy ostatnie walki, a jego rekord 31-2 wygląda bardzo solidnie, to wcale Polak nie otrzymał zbyt wielu atrakcyjnych ofert. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że właśnie podpisał kontrakt z FAME MMA. W debiucie zmierzy się z Normanem Parkiem, a więc złośliwym Irlandczykiem, który w Polsce odkrył ziemię płynącą mlekiem i miodem, o czym przeczytacie poniżej:
Gdyby Sulęcki walczył z Parkiem na zasadach MMA, to nie miałby z nim żadnych szans. Tak jak Irlandczyk nie mógłbym z nim rywalizować na zasadach bokserskich. FAME MMA zrobiło jednak dużo, by trudno było wskazać faworyta. Tak szalonych zasad jeszcze nie było...
Sulęcki zawalczy z Parkiem w małych rękawicach. Pierwsza runda będzie odbywała się na zasadach bokserskich, ale druga już w kickboksingu. Trzecia runda znowu będzie bokserska, a czwarta znowu w K1. Jeśli dojdzie do piątego starcia, to Sulęcki znowu będzie mógł się bić w boksie.