Współzałożyciel Fame MMA wskazał "zdrajcę". "Czekam na przeprosiny"

- Ciężko mi jest o tym powiedzieć, bo ja nie wiem, czy on to powiedział dla beki, czy nie - mówił jeden z założycieli Fame MMA, Michał "Boxdel" Baron, po czym zdradził ksywkę influencera, który rzekomo chciał zająć jego miejsce w projekcie GOATS. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. - Zostałem lekko pomówiony - stwierdził wymieniony przez niego youtuber. Zapowiedział, że liczy na przeprosiny,
Boxdel
https://www.youtube.com/watch?v=DVxnts0ajIY

Michał "Boxdel" Baron został jednym z antybohaterów ostatniej afery "Pandora Gate". Jak ujawnili youtuberzy Sylwester Wardęga oraz Konopskyy, założyciel Fame MMA miał wypisywać obrzydliwe wiadomości do dziewczyn poniżej 15. roku życia. Pozostali właściciele organizacji postanowili zakończyć z nim współpracę. Trwają przygotowania do sprzedaży jego udziałów. Influencer zaangażował się jednak w wiele innych projektów w tym "GOATS".

Zobacz wideo Sport.pl Live (06.11)

Boxdel wskazał palcem "zdrajcę". "Zrobiło mi się przykro"

Chodzi o kanał na YouTubie, który prowadzi z kilkoma innymi twórcami. W pewnym momencie wydawało się, że również nim będzie musiał się pożegnać. Tak się jednak nie stanie. Boxdel zasugerował natomiast, że pojawił się "influ zdrajca", który chciał zająć jego miejsce. Teraz wyznał, o kogo chodziło.

Ujawnił to na innym swoim kanale Aferki podczas streamu z youtuberem Ulfikiem. - Chcecie wiedzieć, kto tam chciał wbić na te moje miejsce, jeżeli chodzi o tych GOATS-ów. Ciężko mi jest jakby o tym powiedzieć, bo ja nie wiem, czy on to powiedział dla beki, czy nie k**** i tak dalej. (Ulfik: ja myślę, że w formie, żartu, wiesz?). Może tak, ale niezależnie od tego jakby (Ulfik: znaczy, nie był to czas i miejsce na żart na pewno) no tak mi się też wydaje po prostu. I to mnie strasznie gdzieś tam, zrobiło mi się przykro. Tym bardziej że na spotkaniu GOATS-ów się o tym dowiedziałem... Ale był to Medi  (Adran "Medusa" Salamon - przyp. red.).

 

Zaznaczył jednak, że obecnie nie ma do niego żalu i nie podejrzewa, że Medusa mówił to na poważnie. - Nie chcę, żebyście wjeżdżali na niego. Ja sądzę, że on to powiedział w formie żartu. Byłem tym zmielony. To było dla mnie ciężkie - dodał.

Medusa czeka na przeprosiny Boxdela. "To jest kłamstwo"

Mimo to sugestia mocno poruszyła oskarżonego o "zdradę" influencera, który odniósł się do tego na InstaStories. - Siemanko. Dostałem masę wiadomości od was. Zostałem lekko pomówiony, więc od razu sprostuję, że wszystko, co jest mówione na mój temat w tej kwestii, to jest kłamstwo. I tak na przyszłość, jeżeli już mowa o lojalności to ten cały internetowy świat może się ode mnie jej uczyć. Pozdrawiam - powiedział Medusa.

Zamierza więc wyjaśnić zamieszanie osobiście z Boxdelem. - Mam coś, co obala całą tę sytuację. Nie wrzucam tego publicznie z szacunku do pewnych ludzi, aczkolwiek wysłałem to prywatnie do Michała. Czekam na przeprosiny. I serio na nie liczę, bo bez tego myślę, że nasze drogi się rozejdą - dodał.

Wyjaśnił też, skąd u niego taka reakcja. - Słowo zdrajca uważam, że to jest zbyt mocne słowo, jeśli chodzi o moją osobę - wyjaśnił na koniec w kolejnym filmiku.

Więcej o: