Za nami gala Clout MMA 2, która odbyła się w sobotę 28 października w Orlen Arenie w Płocku. Podczas wydarzenia w oktagonie zobaczyliśmy aż dwie walki z udziałem Marcina Najmana, który niedawno okrzyknął się "cesarzem polskich freak fightów". Mimo to 44-latek znów poniósł kompromitujące porażki, z których jak zawsze uwielbia się tłumaczyć. Nie inaczej było tym razem.
"Na początku drugiej rundy Lizakowski wskoczył na plecy Najmana, dusił rywala, który był w patowej sytuacji. Przetrwał jednak do ostatnich 180 sekund walki. Najman był w trudnej sytuacji, bo zdecydowanie przegrał poprzednie rundy. W ostatniej rundzie nie zrobił jednak nic, by wygrać walkę. Jego ciosów było jak na lekarstwo. W efekcie przez jednogłośną decyzję sędziów wygrał Piotr Lizakowski" - pisał o pierwszym pojedynku Marcina Najmana dziennikarz Sport.pl Paweł Matys.
W wywiadzie dla "Faktu" były pięściarz zdradził, że Lizakowski nie był pewien, czy wyjdzie do drugiego pojedynku z Adrianem Ciosem. - Był problem z nogą, bo kilka kopnięć "Lizaka" doszło. Jednakże, kiedy działa adrenalina, to nie czujesz bólu, więc potrzebowałem 40 minut, żeby zobaczyć, czy wszystko będzie dobrze - mówił. Finalnie Najman zmierzył się z kolejnym przeciwnikiem, jednak został zdyskwalifikowany za niedozwolone uderzenia w tył głowy. Mimo to zawodnik przyznał, że i tak czuje się jak zwycięzca.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
- Ciężko się czuć przegranym, kiedy dostajesz największy aplauz w życiu i wychodzisz z klatki, jakbyś wygrał mistrzostwo olimpijskie - stwierdził. Okazuje się, że Marcin Najman znów musiał walczyć z niedoleczoną kontuzją. W poniedziałek 23 października podczas programu"Clout MMA 2 Roast" Adrian Cios mocno spoliczkował 44-latka. Po walce Najman ujawnił, że przez to uderzenie nadal ma problemy ze słuchem.
- Wy tego nie wiecie, ale ja po jego ciosie z "partyzanta" nic nie słyszę na prawe ucho od kilku dni. Wiedziało o tym tylko kilka osób. Skąd lekarz może wiedzieć, czy ja słyszę, czy nie? Nie zgłaszałem tego. Podjąłem ryzyko - powiedział były pięściarz. - Za takie zachowania jak uderzenie kogoś z zaskoczenia już powinni być ludzie eliminowani. Można w ten sposób zrobić komuś krzywdę, jeżeli ktoś się nie spodziewa ciosu - podsumował Najman.