Serigne Ousmane Dia, czyli popularny "Bombardier" (4-1) po raz pierwszy pojawił się w Polsce w marcu 2021 roku, kiedy w walce wieczoru gali KSW 59 miał zmierzyć się z Mariuszem Pudzianowskim (17-9). Do walki jednak nie doszło, ponieważ kilkanaście godzin przed galą Senegalczyk został przetransportowany do szpitala ze względu na problemy zdrowotne. Siedem miesięcy później finalnie zmierzył się z naszym zawodnikiem, z którym przegrał w zaledwie 18 sekund przez nokaut. Następnie wrócił na zwycięskie tory, pokonując Damiana Zduńczyka (0-3) oraz Zuluzinho (12-12).
W sobotę zmierzył się w walce wieczoru gali Octo'Gones 2 z Ernestem "Redem" Ivandą (0-2) i trzeba przyznać, że totalnie zdominował rywala. Chorwacko-polski raper wyraźnie unikał konfrontacji, krążąc wokół 47-letniego zawodnika. Zirytowany Dia wymownym gestem nakazał mu stawić się na środku klatki. Nagle Ivanda ruszył na przeciwnika, wchodząc w klincz, ale Senegalczyk był na to gotowy i brutalnie rzucił nim o siatkę.
Po odbiciu od klatki zawodnik wylądował na deskach, po czym "Bombardier" rozpuścił ręce i niemiłosiernie zaczął go ubijać. Ivanda próbował wstać, ale nie był w stanie tego zrobić ze względu na ogromną masę oponenta. Po kilkudziesięciu sekundach sędzia postanowił przerwać ten pojedynek, ogłaszając zwycięstwo byłego zawodnika KSW.
I choć walka pozostawiła spory niedosyt, to Ivanda niejako uratował to starcie. Pierwotnie rywalami Dii mieli być najpierw Frederick Terepita (1-0), a następnie Brando Pericić (1-0), ale obaj z różnych przyczyn nie pojawili się w klatce.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Dla rapera była to druga porażka w karierze. Na początku lipca poległ przecież w pojedynku z Pawłem Jóźwiakiem (2-2) na gali Prime Show MMA 5 przez TKO w pierwszej rundzie.